10 sierpnia 2017

Czy na urlopie z małymi dziećmi da się odpocząć?


Przyznaję, byłam przekonana że w tym roku urlop nas ominie. Kiedy zapowiedzieli upały i okazało się, że w naszym sprawdzonym miejscu na Mazurach jest wolny pokój, podskoczyłam do góry. Odpocznę! Chwilę później naszła mnie refleksja, że właściwie to czy odpocznę zależy głównie od moich dzieci.


Wspomnienia z wakacji

W czasach, gdy nie mieliśmy jeszcze dzieci, nasze wyjazdy - choć planowane z wyprzedzeniem - charakteryzowały się różnorodnością. Sami decydowaliśmy o tym, jak spędzimy dzień. Jadąc w góry, zwykle przy śniadaniu decydowaliśmy o kierunku spacerów lub wspinaczki albo o wyjściu na basen. Będąc na Mazurach plażowaliśmy, pływaliśmy rowerkiem, spacerowaliśmy albo zwiedzaliśmy. Mieliśmy nieograniczone możliwości, swobodę wyboru, która zależała wyłącznie od nas samych. 

Masz dziecko, miej plan

Pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że im więcej masz dzieci tym więcej musisz przewidzieć i zaplanować. Począwszy od spakowania całego przekroju ubrań, oczywiście w ilościach hurtowych (nikt przecież nie będzie na urlopie stał i prał ciuchów, choć pamiętam że mojej mamie się zdarzało), idąc dalej przez spakowanie pieluch, kosmetyków i na wszystkich ulubionych zabawkach kończąc. O ile jadąc we dwójkę pakujecie się do jednej większej walizki, o tyle wyjeżdżając z dziećmi wyglądacie zwykle jak tabor cygański.

Ale to nadal nie wszystko. Jadąc na urlop z dziećmi trzeba mieć przygotowany plan awaryjny na wypadek niepogody, bo nic tak nie psuje urlopu jak znudzone i marudzące dzieci. Dlatego warto rozeznać się w okolicy i sprawdzić jakie atrakcje możemy w razie czego zafundować naszym pociechom, bo o ile starsze dzieci czy nastolatki zajmą się same sobą, o tyle przedszkolak czy niemowlę będą potrzebować sporo naszej uwagi.

Podział obowiązków

Jako matka przedszkolaka i niemowlaka wiem o tym najlepiej. Chociaż bywały chwile, że starsza Córka zajmowała się sama sobą, to już nad wodą jej zabawy wymagały stałego monitorowania. O tym, jakie głupoty moi rodacy wyczyniają nad wodą już pisałam, jednak ich kreatywność chyba nigdy nie przestanie mnie zaskakiwać, mimo że na plaży siedzą całymi rodzinami, więc wymiennie mogliby się dziećmi zajmować.

Jeśli chodzi o nas, to podział obowiązków jest względnie sprawiedliwy: mąż zajmuje się Córką, bo zabawy z nią, zarówno nad wodą i w wodzie, wymagają zdolności technicznych, budowlanych, gimnastycznych i siłowych, ja natomiast doglądam młodego. Czasem oczywiście się wymienialiśmy, kiedy tata chciał odpocząć na kocu, ja przejmowałam Córkę. A gdy młody spał w wózku, we trójkę hasaliśmy w wodzie. I muszę przyznać, że taki podział sprawił, że każde z nas miało zapewniony i ruch i możliwość odpoczynku.

Odpuszczanie pomaga się zrelaksować

Przyznaję, że z odpuszczaniem sama mam problemy, ale jest to zdecydowanie najlepsza rada jaką mogę udzielić każdej matce. Dziecko ma piasek na rękach, nogach, na buzi i we włosach? Odpuść. Masz piasek na kocyku? Strzepnij po prostu albo odpuść. Dopiero co założona koszulka już umorusana lodami? Odpuść. Pamiętaj, że z wyjazdu macie wrócić zadowoleni wszyscy, dlatego w miarę możliwości dzielcie się obowiązkami przy dzieciach i nie przejmujcie się takimi drobiazgami jak ubrudzona koszulka. Łapcie chwile, spędzajcie wspólnie czas i cieszcie się z bycia razem.


I o ile poprzedni weekendowy wyjazd przyniósł nam więcej stresów niż relaksu, o tyle tym razem po tygodniu na Mazurach mogę powiedzieć że podobało się Córce, a i my z mężem popływaliśmy, opaliliśmy się i chyba tym razem...odpoczęliśmy. :)


Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

24 komentarze :

  1. Oj tak odpuszczanie jest w cenie:) inaczej mozna sie zachlastac zamiast odpocząć. Chyba mamy dzieciaki w podobnym.wieku. nas od pt czeka urlop wlasnie na mazurach:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To udanego wyjazdu, pogody i dużo odpuszczania sobie i dzieciom życzę :)

      Usuń
  2. Odpuść to moja ulubiona rada :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jest mi ciężko spakować się na wyjazd z maluszkiem... Czasem jestem już na wstępie zmęczona tym całym wybieraniem się.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie, czasem samo pakowanie i 'wyjeżdżanie' to już taki ambaras że ma się dosyć..

      Usuń
  4. Da się. Szczególnie jak zabiera się ciocie (mnie) aby sie dzieciakami zajmowała :P

    OdpowiedzUsuń
  5. Im większe dzieci, tym spokojniejsze wczasy :-D Taką zależność zauważyłam u nas ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapewne tak, dlatego niecierpliwie czekam :D

      Usuń
  6. Dzięki! Przesłałam ostatni akapit mojej siostrze, która aktualnie jest nad morzem ze swoją trójką dzieci i tak jak dziś na przykład obudziła się z migreną :> Ach te dzieci...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko jest kwestią podejścia, choć odpuszczanie bywa trudne :)

      Usuń
  7. To ja odwrotnie, właśnie pakuję jak najmniej ubrań. Dużo tylko gaci na zmianę i skarpet. Szybko schnie, przeprać można w umywalce jak na koloniach, człowiek mieści bagaż dziecka w malutkim plecaczku lub sakwie rowerowej. Mniej więcej 1 ubranie na 2-3 dni, jedna bluza, jedna kurtka od deszczu. Dzieci z brudu nie umrą. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. No i kto mi powie, że proste rozwiązania są złe? :D Ewidentnie jesteś zatem fanką minimalizmu :)

    OdpowiedzUsuń
  9. w tym roku pierwszy raz byłam ze swoją 11 mc córką na urlopie. Przyznam, że miałam mało czasu by skupić się na własnym odpoczynku. na czytanie książek, jazdę na rowerze czy beztroskie wylegiwanie się na plaży. Ale z drugiej strony wróciłam z wakcji totalnie zresetowana a chyba o to chodzi na koniec dnia, więc chyba da się z latoroślą wypocząć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, im mniejsze dziecko tym trudniej, ale myślę że wszystko jakoś da się zorganizować :)

      Usuń
  10. W tym roku pierwszy raz wybieramy się na wakacje z 9 miesięczną córką :) zobaczymy jak to będzie :) - ale w odpuszczaniu to ja jestem dobra :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Co prawda dzieci jeszcze nie mam, ale bardzo podziwiam rodziców z oczami dookoła głowy, kiedy zabierają swoje pociechy na wakacje nad wodę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam takie wrażenie, że tych co puszczają dzieci samopas jest niestety więcej... :/

      Usuń
  12. Zależy jeszcze jakie to jest dziecko. Moja córka jak była malutka była bardzo żywa więc z wczasów wracałam bardziej umordowana niż w domu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba poczekać aż podrośnie, wtedy będzie lżej :)

      Usuń
  13. Moim zdaniem to zależy od bardzo wielu czynników - a zwłaszcza od miejsca, w jakie się jedzie. Ostatnio byliśmy w Chorwacji, Młody czuł się tam dosłownie jak ryba w wodzie. Do szczęścia wystarczała mu plaża, woda i kamienie - przez całe dwa tygodnie był grzeczny niemal jak aniołek, nie marudził, nie buntował się. A czasami zdarza się tak, że jakieś miejsce po prostu nie przypadnie mu do gustu - i wtedy afera za aferą, bunt za buntem oraz ciągłe potyczki pod tytułem : "ja chcę już wracać do domu" ;) Wtedy raczej nie ma mowy o odpoczynku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To fakt, miejsce musi podpasować dziecku, chociaż na szczęście nie miałam jeszcze takiej sytuacji w przypadku mojej 3 latki żeby jej nie podpasowało :)

      Usuń