19 lipca 2017

Pokerowa rozgrywka czyli dlaczego kobiety pozwalają zamykać się w miłosnych klatkach?


Wszystko zaczyna się niewinne, jak w popularnej rymowance: "Kocha, lubi, szanuje..". Z biegiem czasu jednak relacja zmienia się diametralnie i choć nie widać szans na poprawę, kobietom ciężko uwolnić się spod panowania i tyranii partnerów. Dlaczego?


Poker face

Początki zawsze wyglądają pięknie: jest miło i romantycznie, mężczyzna przynosi kwiaty, jest kochany i szarmancki. Bardzo często stać go na efektowne gesty i drogie prezenty. I choć zwykle przez długi czas nic nie wskazuje na to, by mężczyzna miał mieć choćby zadatki na domowego terrorystę, to są pewne elementy, które powinny wzbudzić w kobiecie czujność. Przykładem szykowania się na przejęcie kontroli ekonomicznej nad partnerką jest na przykład dążenie do porzucenia przez nią pracy pod osłoną fałszywej troski - "Dobrze zarabiam, nie musisz pracować, zajmij się domem". Mężczyzna gra w subtelną grę, w finale której kobieta zwykle kończy całkowicie ubezwłasnowolniona.

Król jest tylko jeden

Przychodzi w końcu taki moment, kiedy kobieta zaczyna zdawać sobie sprawę w jakim położeniu się znalazła. Jest krytykowana, poniżana, wykorzystywana. Wszelkie jej wydatki kontrolowane są przez partnera, podobnie jak kontakty ze znajomymi czy rodziną, o ile jeszcze nie udało mu się doprowadzić do całkowitego ich zaniechania. Mężczyzna jest jedynym panem i władcą w związku.
"Wydajesz moje pieniądze, więc dwa razy się zastanów zanim coś kupisz."
"Nie lubię tej twojej koleżanki. Próbuje cię nastawić przeciwko mnie i zniszczyć nasz związek."
"Twoja matka ciągle wtrąca się w nasze życie."
Mimo to, kobieta - która z racji swej natury będzie dążyć do uszczęśliwienia mężczyzny i uratowania relacji - przyjmuje te spostrzeżenia jako prawdziwe. Wciąż liczy na to, że akceptując kolejne żądania i godząc się na stawiane przez niego warunki zapewni sobie spokój i poprawę traktowania. Jedyne zaś co sobie funduje, to jeszcze ciaśniejszą pętlę na szyi i coraz mniej możliwości ewentualnej ucieczki.

Karty na stół

Finał takiej relacji nie jawi się oczywiście zbyt różowo. Stłamszona, poniżana kobieta, która pozwoliła swojemu oprawcy by wmówił jej, że do niczego się nie nadaje, że nikt inny jej nie pokocha, więc powinna mu być wdzięczna za jego poświęcenie może latami tkwić w takiej matni. Będzie godzić się na złe traktowanie i po cichu liczyć na to, że spełniając jego oczekiwania, odmieni swój los. Będzie siebie obwiniać za to, że jest źle traktowana. Będzie szukać wytłumaczeń dla zachowania partnera. Będzie bezskutecznie próbować go zmienić. Błędne koło ona sama będzie poniekąd nakręcać.
Inną opcją, na którą liczę w przypadku każdej kobiety, która się znalazła w takiej sytuacji, będzie odejście. I nie ma znaczenia, czy będzie to świadome powiedzenie "Stop, mam tego dość. Jestem warta więcej." czy paniczna ucieczka pod wpływem chwili, to najważniejszym jest by uwolnić się spod panowania mężczyzny-tyrana, by uciec z tej klatki.


Drogie Panie! Pamiętajcie o tym, że jeśli ktoś próbuje wam wmówić, że nie zasługujecie na nic dobrego, na szacunek, na podziw, na miłość - to kłamie! Jeśli ktoś mówi o tym, że poświęca się i męczy w związku z Wami - niech idzie do diabła! Jeśli ktoś Wam wmawia, że wasi bliscy to ci źli - nie wierzcie!

Nie myślcie o sobie źle, tylko dlatego że ktoś Was tak traktuje.
Nie myślcie, że nie zasługujecie na miłość/szczęście/szacunek/cokolwiek tylko dlatego, że człowiek u waszego boku nie chce Wam tego dać!
Walczcie o siebie! 



Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

15 komentarzy :

  1. Cały proces "osaczania", uzależniania kobiety od siebie, jest długotrwały i bardzo, ale to bardzo dobrze przemyślany. Ludzie tacy to psychopaci, którzy potrafią w taki sposób rozegrać wszystko, że ofiara w pewnym momencie wierzy w to, że nie jest w stanie żyć bez oprawcy. Jest to bardzo skomplikowany proces. Jednocześnie oprawca, jako psychopata, doskonale wie, którą kobietę wybrać na swoją "partnerkę". Bo psychopaci, jak nikt inny, potrafią rozszyfrować każdą ludzką naturę. Niemniej TRZEBA O TYM MÓWIĆ. O wiele łatwiej jest bowiem uciec, gdy "to" się zaczyna...

    OdpowiedzUsuń
  2. Zainspirowałaś mnie swoim wpisem, więc wyciągnęłam swój z brudnopisu.. Nie potrafię niestety zrozumieć jak w ogóle można doprowadzić do takiej sytuacji. Nie wyobrażam sobie, zebym była całkowicie zależna od mężczyzny... Nie mniej jednak to się dzieje, a kobiety muszą wiedzieć, że zawsze można się z tego wyrwać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie przeważnie sprowadzenie kobiety do poziomu osoby zajmującej się domem doprowadza do takich sytuacji. Jest to na szczęście zdecydowana mniejszość. Proces zaś samego uzależniania i zastraszania jest procesem długofalowym i często kobieta nie potrafi wyrwać się z niego przez wstyd. Wstyd przed rodziną, znajomymi. Wstyd jaki nie pozwala się przyznać, że jej życie, jedna decyzja, wybór okazał się błędem. I tak trwają w tym całym zamieszaniu póki coś przypadkowego nie otworzy im oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś przypadkowego albo nie daj Boże jakaś tragedia..

      Usuń
  4. Kobieta często godzi się na takie traktowanie, wmawiając sobie, że działa dla dobra dzieci, które powinny wychowywać się w pełnej rodzinie. Tylko czy pełna zastąpi rodzinę szczęśliwą, taką, w której wszyscy wzajemnie się wspierają i mogą realizować swoje pasje? Warto, by kobieta pomyślała też o tym, jaki wzorzec związku dzieci wniosą do swojego dorosłego życia.

    OdpowiedzUsuń
  5. A czyja to wina jak nie samych kobiet. Pozwalasz wtłoczyć się w schematy, ramki, do których nie pasujesz, to nie obwiniaj świata za swoje życie. Niektóre kobiety są zbyt uległe, mają zbyt niskie poczucie wartości i zbyt mocno poświęcają się jednej sprawie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na wrażliwy charakter nic nie poradzisz, ale niewolnictwo teoretycznie już dawno odeszło w zapomnienie.. Chyba..

      Usuń
  6. Z jednej strony ważne, by umieć nie dać się zamknąć w tej klatce, a z drugiej to nawet jak już się dojdzie do tego momentu to nie bać się wyjść z takiego chorego układu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ten strach chyba niektórych blokuje na amen..

      Usuń
  7. myślę, ze to o czym piszesz wynika z niskiego poczucia własnej wartości kobiety....warto ją wzmacniać u każdej kobiety od dziecka, brakuje tego w szkołach, w rodzinach w przyjaźniach....mimo, ze czasem na zewnątrz wyglada na zaradną przebojową silną kobietę...znam parę takich . Mężczyzna wykorzytuje słabość emocjonalną a sam stosuje szantarze w białych rękawiczkach...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie wciąż się zastanawiam. Ja sama mam mocny charakter i nigdy nie dałabym sie tak ograniczyć mężczyźnie. Ale kobiety słabsze, bardziej wrażliwe są może bardziej podatne. Chociaż ja nadal pytam, gdzie pomimo to mają zdrowy rozsądek?

      Usuń
  8. Ja bym nie generalizowała bo i Kobiety potrafią być despotyczne... Choć częściej mężczyźni, podobno najbardziej żołnierze i policjanci. Są katami.... gdzieś czytałam takie statystyki, choć tu znowu ja generalizuję. Bardzo mądry i potrzebny wpis ....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrafią, jednak odwrotne układy zdarzają się bardzo rzadko...

      Usuń
  9. cała prawda! jak łatwo wpaść w taką pułapkę...

    OdpowiedzUsuń