8 czerwca 2017

Rodacy na wakacjach czyli o głupocie ludzkiej nad wodą.


Wakacje to moment, w którym wszyscy - mali i duzi - okupują wszelkiego rodzaju akweny w poszukiwaniu ochłody i relaksu. I choć wydawać by się mogło, że największym moim zmartwieniem na urlopie powinna być pogoda, to jednak martwi mnie też coś jeszcze. Od paru lat bowiem obserwuję fakt, że większość ludzi w wakacje robi sobie też urlop od myślenia.


Bania, bania, bania

Nieodłączny obrazek na każdej plaży - czy to nad morzem czy nad jeziorem to piwo na każdym prawie kocyku. I choć alkohol plus słońce plus woda to spora szansa na nieszczęście, to nie będę czepiać się dorosłych, którzy w towarzystwie wypoczywając popijają sobie na plaży. Dopóki nie nawalą się jak szpaki i nie stwarzają zagrożenia dla siebie i innych, to ich sprawa. Jednak uderzyć muszę z pretensją do rodziców, zwłaszcza tych z małymi dziećmi, którzy zaraz po rozłożeniu koca i odesłaniu kilkulatków do wody rozpoczynają maraton picia. Dzieci nikt nie obserwuje, dzieci się bawią, chlapią, wchodzą do wody i pod nią znikają. I nawet jeśli rodzic w porę zorientuje się w sytuacji, to po kilku piwach jego zdolności nie będą już takie same. W konsekwencji tak czy siak skończy się nieszczęściem. Zastanawiam się tylko, dlaczego to nadal trzeba wszystkim tłumaczyć?

Przypiekanie niemowlaka

Pamiętam sytuację z zeszłego roku, kiedy na plażę przyszli młodzi rodzice z niemowlakiem, maksymalnie półrocznym, który wyglądał jakby go ktoś opiekał na rożnie przez ostatnie kilka godzin. Dziecko było opalone bardziej niż ja po tygodniu ekspozycji na słońce i oczywiście paradowało po plaży bez żadnego okrycia i bez czapki (!), co mnie samą przyprawiało o ból głowy. Moja córka, wtedy dwuletnia, wchodziła nawet do wody w koszulce i czapce, bo kostium mimo kremu 50-tki był dobry tylko do pewnego momentu. I o ile dzieci pięcio, czy dziesięcioletnie są już bardziej odporne, o tyle skóra takiego małego dzieciątka jest wciąż bardzo delikatna i w ogóle nie powinna być wystawiana na słońce! 

Publiczna toaleta

Jeśli ktoś wychodzi z założenia, że plaża - czy to nad morzem czy nad jeziorem - jest jak wielki WuCet, to się myli. Dlatego zdecydowanie uważam, że matka szczebiocząca "Ojej, Jasiuniu, zrobiłeś siusiu do jeziora! O rety!" ma deficyt kilku klepek. Oddawanie moczu do akwenu, nie zależnie czy stojącego czy nie i niezależnie od jego wielkości jest zdecydowanie niedopuszczalne. I nie przystoi nie tylko dorosłym, ale również dzieciom, za które odpowiadają rodzice. W końcu mama 'Jasiunia' który lata z przyrodzeniem na wierzchu mogłaby mu założyć pieluchę - są nawet takie specjalne, do pływania - która spełniałaby swoją funkcję koncertowo. Również pozwalanie psom na załatwianie się do wody w której pływają ludzie uważam za głupotę.

Wszystko na wierzchu

W końcu dobrnęliśmy do istotnego punktu jakim jest nagość na plaży. I nie mówię tu o paniach opalających się topless (panów z genitaliami na wierzchu nie widziałam), ale o nagich dzieciach, których nad wodą pełno. Co roku, w okresie wakacji, pojawiają się artykuły negujące takie postępowanie, a mimo to potem obserwuję na plaży rodziców, którym najwyraźniej nie przeszkadza, że każdy może podejść, popatrzeć, nawet zdjęcie zrobić - bo z pewnością rodzice nie odróżnią czy ktoś fotografuje ich dziecko, czy tego golasa obok. Poza tym, myślę że warto dzieciom wpajać od małego pewne zasady. Nagość nie jest zła, ale mama i tata nie chodzą po plaży na golasa, więc i dziecko nie powinno. A argumenty, że takiemu małemu nagusowi jest wygodniej czy chłodniej to jedna wielka bzdura.


A Wy, jakie macie przemyślenia na ten temat? Czy obserwujecie jakieś inne bezmyślne zachowania u innych urlopowiczów? A może uważacie, że niepotrzebnie się czepiam?


Pozdrawiam!


Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

30 komentarzy :

  1. Spożywanie alkoholu,podczas gdy słońce napierdziela po łbie to chyba największa głupota. Bo już samo to połączenie wpływa niekorzystnie na zdrowie. Ale często dochodzi jeszcze trzeci czynnik - woda. Jakże często taka osoba po spożyciu alkoholu chce udowodnić,że jest tak zdolna,że pływa lepiej niż niejedna ryba! Takie popisy każdego roku kończą się utonięciami czy niepełnosprawnością spowodowaną m.in. skokami na główkę. To jest po prostu chore,no ale cóż poradzić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najbardziej dla mnie niezrozumiałe jest to, że co lato w TV trąbią o tym non stop, a i tak się znajdą kretyni do których to nie przemawia...

      Usuń
  2. Nóż się w kieszeni otwiera przy takich tematach. Serio, nie wiem gdzie ci rodzice mają mózgi. A jak się coś stanie to wszyscy dookoła winni tylko nie rodzice. jakbym byla z dzieckiem nad morzem to bym sama córki nie puscila nawet by sie bawila sama przy brzegu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Daleko szukać? Rok temu ojciec wszedł z dwójką dzieci do wody, dziewczynkę nakryła fala i porwała do wody.. Wyłowili ciało parę kilometrów dalej. Niestety, tak się kończy brak wyobraźni.

      Usuń
  3. Dodałabym jeszcze jedno do tego zestawienia. Po prostu NIENAWIDZĘ!, kiedy ktoś na plaży na kocyku obok odpala papierosa. No po prostu, gdybym miała licencję na zabijanie, to krew by się polała!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz słuszność. Myślę, że na plaży/kąpielisku powinny być wyznaczone miejsca do palenia, z popielniczkami (albo chociaż koszem) żeby te pety się nie walały w piasku w którym bawią sie nasze dzieci..

      Usuń
  4. Świetnie to wytknęłaś. Piwsko i kompletny brak kontroli nad dziećmi jest irytujące. Co roku widać, że ludzie nie mają hamulców, a na plażach coraz więcej krzyczących, popisujących się ludzi pod wpływem. Zero kultury i rozsądku, przykre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, rozumiem chillout i te sprawy, ale boli mnie to że ludziom brakuje rozsądku. Jednego dnia na plaży tata raczy się piwem, a mama pilnuje dzieci, a drugiego dnia zmiana. A nie, że oboje hulają a dzieci nie mają nadzoru.

      Usuń
  5. W pełni się zgadzam, czasami ludzie na słońcu jakby tracą trzeźwe myślenie i niestety często zapominają co jest dobre dla ich dzieci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, nie mówię już nawet o nadzorowaniu dzieci rozrabiających, np. sypiących innych piachem. Mówię o pilnowaniu by wakacje nie były dla nich ostatnimi...

      Usuń
  6. Wiesz, że nie pamiętam jakiś specjalnie długich zachowań. Może dlatego,że dawno nie byliśmy nad jeziorem. Przy dwójcie małych dzieci wolę jednak nie ryzykować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jeżdżę na mazury kilka razy w ciągu sezonu letniego, teraz już mam dwójkę pod opieką, ale oboje z mężem nadzorujemy co się dzieje z naszą 3 latką..

      Usuń
  7. Alkohol nad wodą nie powinien mieć miejsca. A mnie, pomimo,że jestem matką, raczą goluśkie dzieciaczki siadające golą pupą na piasku... Niech taki rodzic sam zdejmie majtki i siądzie na piasku.

    OdpowiedzUsuń
  8. Zgadzam się z wszystkim co napisałaś.

    OdpowiedzUsuń
  9. Mnie najbardziej przeszkadza alkohol właśnie. Zwłaszcza pity hektolitrami przez rodziców, którzy będąc pod wpływem, często nie pilnują dzieci. Sama pije piwo na wakacjach, ale w knajpce i nie w trakcie opalania. Żal byłoby mi swojego zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niektórym nie żal dzieci, zdrowia, innych urlopowiczów...

      Usuń
  10. Nie mam jeszcze dzieci, ale czytałam z zaciekawieniem.. Załatwianie potrzeb w morzu to naprawdę jest prymitywne.. co do picia uważam, że rodzice powinni się "podzielić" tzn. jedno niech pije a drugie powinno być całkowicie trzeźwe już pomijam kwestię utopienia dziecka, ale biorę też pod uwagę sytuację, że niespodziewanie "dzieje" się coś z dzieckiem a żaden rodzic nie może pojechać na pogotowie także brak odpowiedzialności, gdy oboje pijani.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A no właśnie. A rodzice, którzy normalnie nie spuszczają dziecka z oczu, na wakacjach jakoś zapominają o bezpieczeństwie i zdrowym rozsądku.

      Usuń
  11. Ważny i trudny poruszyłaś temat. Nie znoszę pijących na plażach, a jeszcze jak mają pod opieką najmłodszych to ręce mi opadają z bezsilności. Czy aby nie mamy zakazu picia w miejscach publicznych? Do tego te pety i śmieci w piasku...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że wszystko jest dla ludzi, trzeba mieć tylko trochę rozsądku...

      Usuń
  12. Plaża w sezonie to jest coś, czego nienawidzę i unikam jak mogę. Z reguły szukamy odludnego miejsca, bo niestety ludzie nie potrafią się zachowywać jak należy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko wynika z tego że ludzie nie szanują tego co nie jest ich...

      Usuń
    2. "nie szanują tego co nie jest ich"? Nie ich kraj, nie ich Bałtyk, ich piwo, ale nie ich puste butelki? Problem polega właśnie na myśleniu, że to "nie jest ich". Australia od 4 lat mi wpaja, że ulice, plaże, lasy, chodniki - wszystko jest nasze i właśnie dlatego trzeba o to dbać.

      Usuń
    3. Miałam na myśli, że gdyby to był ich trawnik przed domem, to by na pewno nie zostawili takiego syfu. A że nie poczuwają się personalnie, bo to NASZE czyli niczyje... to tak jest.

      Usuń
  13. Zgadzam się ze wszystkim. Trzeba dbać o zdrowie nawet życie... Niektóre zachowania to czysta głupota.
    Pracuję w sklepie spożywczym i bardzo denerwuje mnie to gdy mężczyźni przychodzą w samych gaciach czy kobiety w strojach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, sklep to miejsce publiczne a nie plaża :)

      Usuń
  14. Głupota rodziców na wakacjach to coś o czym można pisać całe eseje. Jednego razu w Grecji spotkałam matkę z ok 4letnią córką, która opowiadała jak to specjalnie siebie i małą brała do znajomej na solarium - bo "kremy z filtrem UV są rakotwórcze" i wg niej opalenie się wcześniej jest najlepszym zabezpieczeniem. Słuchałam tego i nie mogłam uwierzyć.
    Innym razem w górach 10latka i mądry tatuś. Zabrał ją na pierwsze narty i popychał na siłę, by się szybciej ruszała rzucając tekstami o tym, że najlepiej nauczyć się pływać przez wrzucenie do wody "jak wypłynie to się nauczy" (hahaha bardzo śmieszna.). Nie zdziwiło mnie, gdy za którymś razem dziecko się przewróciło i zawyło z bólu. Później w ośrodku dowiedzieliśmy się, że ma złamaną nogę, gratuluję ojcu pomysłu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już trzeba być durnym, żeby szerzyć takie herezje...

      Usuń