5 czerwca 2017

Pięć kroków do skutecznego uporządkowania domowej przestrzeni.


Konsumpcyjny świat zmusza nas dziś do ciągłego nabywania kolejnych rzeczy nawet, jeśli w naszych domach piętrzą się stosy podobnych przedmiotów. Jak nad tym zapanować? Jak skutecznie oczyścić domową przestrzeń, by żyło nam się lepiej? Czy można pozbyć się bałaganu raz na zawsze?


Strefy problematyczne

Zanim przystąpimy do działania warto najpierw rozejrzeć się po otoczeniu i na kartce wypisać problematyczne strefy, czyli miejsca w naszym domu w których zdecydowanie nadmierna ilość rzeczy generuje bałagan. Jeśli mamy jakieś wyobrażenie odnośnie wyglądu danej strefy, możemy przygotować niezbędne pomoce jak np.: koszyczki, segregatory. Jak większość kobiet chyba ja osobiście mam wieczny problem z szafą, ale również z szafką na leki. Nim zmieniliśmy meble również mój salon przypominał chwilami graciarnię - dziś na szczęście jest już lepiej. 

Plan działania

Nie ma większego znaczenia, czy będziecie rozbierać na czynniki pierwsze półkę po półce, czy tak jak ja, od razu wywalicie wszystko na środek pokoju i zaczniecie segregować. Najważniejsze jest, by biorąc do ręki dany przedmiot od razu być pewnym jego przeznaczenia: zostaje lub nie. Dla ułatwienia można zadać sobie pytanie, czy w ciągu ostatnich kilku miesięcy/roku korzystaliśmy z tej rzeczy albo czy w ciągu najbliższych miesięcy z niej skorzystamy? Jeśli nie, sprawa jest jasna. Podobnie kwestia ma się z rzeczami zepsutymi lub zniszczonymi - wszystko powinno wylądować w koszu na śmieci. 

Przyda się

Mój mąż odziedziczył w genach skłonności do tworzenia w czasie porządków tak zwanej grupy "przyda-się", czyli do uporczywego zostawiania rzeczy z których nie korzystał od dawna, nie korzysta na co dzień i nie skorzysta prawdopodobnie nigdy. Zamysł pod tytułem "nie będę musiał kupować jak mi to będzie kiedyś potrzebne" jest może słuszny, nie mniej jednak sprawia, że zamiast mieć bałagan w domu, przenosimy go do schowka/piwnicy czy inne miejsce, w którym lądują wszystkie "przyda-się". Dlatego zdecydowanie uczulam: porzućcie pomysł tworzenia takiej grupy. Albo coś jest w użytku i jest potrzebne albo nie.

Co zrobić z niepotrzebnymi rzeczami

Pierwsza odpowiedź, to wyrzucić. Najrozsądniejsza i najłatwiejsza za razem. Druga możliwość, to sprzedać; na wielu portalach można zamieszczać bezpłatnie ogłoszenia, a nawet jeśli nie uda wam się niepotrzebnych rzeczy spieniężyć, zawsze możecie je oddać. Ja w ten sposób pozbyłam się starych mebli, części butów i ubranek po Córce i paru innych rzeczy. Dla tych bardziej ambitnych istnieją jeszcze dwie opcje: wykorzystać do czegoś innego, np.: stare ręczniki wykorzystać jako szmaty albo przerobić, czyli dać im nowe życie. Jak dla mnie oba te wyjścia sprawiają, że zamiast zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy, mamy ich tyle samo albo więcej.

Aby utrzymać ten stan

.... trzeba trzymać się kilku prostych zasad. Po pierwsze, każda rzecz musi mieć swoje miejsce i na tym miejscu zawsze lądować. Miejsce dokumentów zawsze jest w segregatorze, a ubrań w szafie, a nie na krześle, kanapie i podłodze w łazience. Po drugie, o porządek należy dbać regularnie. Mam na myśli, że sprzątanie powinno odbywać się przynajmniej raz w tygodniu, a segregacja posiadanych rzeczy choćby co trzy miesiące - w końcu ciągle nam czegoś przybywa. Po trzecie, w miarę możliwości, powstrzymać się od kupowania rzeczy bez sensu - tu pomocne może być wcześniejsze zaplanowanie zakupów żywieniowych czy rzeczy potrzebnych do domu. Innymi słowy, klucz do sukcesu to samodyscyplina! ;)


Pozdrawiam!

Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

39 komentarzy :

  1. U mnie najlepiej sprawdzają się przeprowadzki. Przy pakowaniu robię selekcję i wyrzucam niepotrzebne graty. A że w ciągu ostatnich 10 lat przeprowadzałam się pięć razy, to miałam pole do popisu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pięć razy to faktycznie sporo :)

      Usuń
  2. Kiedy na wiosnę zobaczyłam swoją piwnicę (a mieszkamy w domu trzy lata, więc nie tak długo) to zrobiło mi się słabo :) Udało się jednak zawalczyć z tym żywiołem, choć kilka rzeczy czeka na wystawienie do sprzedaży. Czasami im mniejszą mamy przestrzeń tym łatwiej nam utrzymać dyscyplinę, a jak się ma miejsce do zagracania, to trzyma się każde "przydasię". :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mam takie spostrzeżenie - im więcej wolnej przestrzeni tym szybciej się ją zagraca :)

      Usuń
  3. mam tak samo, jak Twój mąż ;) to że teraz z czegoś nie korzystam nie znaczy, że kiedyś nie będzie mi potrzebne. lepiej zostawić. kompletnie nie umiem wyrzucać.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyrzucić! :) Jeśli coś nie przydało się przez cały rok, to nie jest potrzebne :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nauczyłam się minimalizmu i ograniczenia przestrzeni dookoła, do rzeczy niezbędnych. Dwa razy w roku, wyrzucam wszystko w każdym pomieszczeniu z szaf, szuflad, i innych pudełek i segreguję na do wyrzucenia na kontener i na do schowania z powrotem. Zawsze działa i od razu po takich generalnych porządkach zwiększa się przestrzeń nie tylko w mieszkaniu i meblach, ale i w głowie. Nie potrzebuję do tego jakiegoś planu, mam wolny dzień i wenę do wyrzucania to się za to zabieram. Dzięki temu pozbywam się wszystkiego bez sentymentów. Twoje rady, z całą pewnością są pomocne jak ktoś jest chomikiem i trudno mu wyrzucić cokolwiek. Pozdrawiam :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wena to też często przydatny element przy sprzątaniu :)

      Usuń
  6. Mój tata uwielbia takie przydasie, które potem walają się do całym domu, a mnie to doprowadza do szału. Jego przydasie jest już na takim poziomie, że czasem zostawia nawet koperty po listach i rachunkach :D.

    I też mam podobną zasadę: jeśli się coś wzięło, trzeba to odstawić na to samo miejsce.

    OdpowiedzUsuń
  7. " na kartce wypisać problematyczne strefy, czyli miejsca w naszym domu w których zdecydowanie nadmierna ilość rzeczy generuje bałagan."-99% powierzchni domu.

    "Jeśli mamy jakieś wyobrażenie odnośnie wyglądu danej strefy" - szczerze nie bardzo. Musiałabym chyba się wyprowadzić. ;)

    "Najważniejsze jest, by biorąc do ręki dany przedmiot od razu być pewnym jego przeznaczenia: zostaje lub nie. " - Zostaje. No przecież nie wyrzucę pięciu rowerów, tysiąca książek, dwóch maszyn do szycia, komputera, ubrań, łóżek, namiotów, sakw, karimat, aaaa! ;)

    "Przyda się" - niestety oboje z partnerem na to cierpimy. Piwnica po sufit i wszystko jest potrzebne. :)

    "Co zrobić z niepotrzebnymi rzeczami" - jak wyżej.

    "każda rzecz musi mieć swoje miejsce" - oczywiście. Ponieważ już dawno nie ma miejsca w szafach, jakieś 20% rzeczy leży na podłodze. Na swoim miejscu oczywiście.

    "o porządek należy dbać regularnie" - No tak, ale jak się ma zajęte 99% przestrzeni w mieszkaniu, sprzątanie polega na przenoszeniu rzeczy z miejsca na miejsce, by np. odkurzyć. A potem znów się robi chlew. Ja po prostu nie umiem mieć porządku. Zrobię porządek, odwali mi, no naprawdę coś tam pochowam... tydzień później przewracam dom do góry nogami, bo akurat potrzebuję rzeczy, którą sprzątnęłam i nie mam bladego pojęcia, gdzie upchnęłam. A leżała pół roku na podłodze w kacie, na swoim miejscu, to zawsze była pod ręką! Wiem, przypadek beznadziejny. ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, muszę przyznać Ci rację - beznadziejny przypadek :) Ja bym tak nie mogła, że rzeczy się walają, poprawka, mają swoje miejsce na podłodze :)

      Usuń
  8. Niby wszystko proste, niby oczywiste ale artykuł dodaje jakiejś takiej mocy do działania ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. My na początku miel8smy tylko dwa pomieszczenia wyremontowane-salon i kuchnie. Żyliśmy w takiej graciarni że głowa mała. Teraz mamy już każde pomieszczenie w stanie dobrym i zrobiło się zdecydowanie luźniej i przyjemniej. Jednak muszę co jakiś czas zrobić porządek w naszej "graciarni". Właśnie nadchodzi taki moment i zaczynam się bać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętaj, że im dłużej zwlekasz tym większa graciarnia się robi :)

      Usuń
  10. O tak - święte słowa. Ja też często chomikuje przydasie :) A potem zdziwienie ze w pokoju czy piwnicy miejsca coraz mniej. Od jakiegoś czasu na odwyku jestem . Ubrania ogarnęłam :) Więc małe kroczki do przodu robię

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć a szafa to chyba najtrudniejsze do pokonania miejsce :)

      Usuń
  11. Ja mam ten problem, że u mnie na półkach systematycznie przybywa ksiązek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to samo, ale akurat tego nie postrzegam jako problem :D Nie mniej jednak cała torba książek czeka albo na kupca albo w końcu wyląduje w bibliotece :) Musiałam zrobić miejsce na nowe :)

      Usuń
  12. Porządkowanie przestrzeni - moje klimaty. Mam na tym punkcie lekkiego bzika :) nie bez powodu rodzina nazywa mnie "urząd likwidacyjny" - nie noszę, nie potrzebuję, nie lubię - oddaję, wyrzucam, sprzedaje. Lubię otaczać się tym, co kocham. Tego samego uczę dzieci. Do tego liczne przeprowadzki spowodowały, że nie cierpimy na nadmiar. Ciekawy tekst - lubię nie tylko porządkować, ale też o tym czytać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Urząd likwidacyjny? Bardzo mi się podoba! :D

      Usuń
  13. Regularność to podstawa i niestety moja pięta achillesowa :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Kiedyś byłam straszną bałaganiarą, a teraz nie wyobrażam sobie pracy w moim pokojo-biurze, jeśli cokolwiek jest nie na swoim miejscu. To o tyle problematyczne, że teraz nie bardzo mam na co nakierowywać swojej prokrastynacji, skoro sprzątanie mam z głowy... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam podobnie. Widać z bałaganiarstwa się wyrasta :D

      Usuń
  15. To mi się przyda 😅 zawsze mam problem ze sprzątaniem a jak juz posprzątam to na dniach znowu syf...:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Po lekturze książek Asi Glogazy nie miałam problemu z robieniem porządku - w ten sposób pozbyłam się na przykład 12 dużych reklamówek ubrań i innych zbędnych rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Inspirację można znaleźć wszędzie :)

      Usuń
  17. Dwa razy do roku robię taki zabieg. My składujemy rzeczy na Strychu, a potem czuję dosłownie jak mi to ciąży na głowie. Ciuchy sukcesywnie wynoszę, uprane, poukładane w jedno miejsce. Odchodzę I w ciągu 10 minut już ich nie ma. Nawet teściowej doradziłam taką segregacje bo ona z tych co wszystko się kiedyś przyda ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja teściowa tak samo, ale jej nic nie przekona :)

      Usuń
  18. Jezu, ja nie potrafię...nie potrafię utrzymać takiego stanu dłużej niż miesiąc. To mój rekord. A przeprowadzka zbliża się do nas wielkimi krokami i musimy pozbyć się 70% dobytku :-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeprowadzka to chyba najlepsza okazja :)

      Usuń
  19. Przeczytałam kiedyś książkę o tym jak robi się porządek. Filozofia była taka jak Twoja. Przede wszystkim pozbądź się na stałe zbyt wielkiej ilości przedmiotów.

    OdpowiedzUsuń
  20. Jestem aktualnie na etapie wyprzedawania i wyrzucania przydasiow🙂

    OdpowiedzUsuń