11 kwietnia 2017

Jestem w ciąży więc.... Nie mów do mnie tego!


Rozmawiając z ciężarną kobietą większość ludzi będzie starała się prowadzić rozmowę jak z "normalnym" człowiekiem - w końcu ciężarna to nie kosmita. Są jednak takie teksty, które rzucone bezwiednie i mimochodem wyprowadzają przyszłą matkę z równowagi. Przedstawiam poniżej moje ulubione.


"A ty jeszcze nie urodziłaś?"

Nawet nie wyobrażacie sobie od jakiego czasu słyszę ten tekst - a na tę chwilę jestem w 40 tygodniu ciąży - i jak bardzo mam ochotę zamordować każdego, kto się odważy go wypowiedzieć. A zdarza się to wszystkim i nagminnie: paniom w sklepie do którego regularnie chodzę, mojej rodzinie (zwłaszcza bratu), sąsiadkom, koleżankom które wiedzą o ciąży... Pomijam fakt, że moje zmęczenie osiągnęło już szczyt i gotowa byłam rodzić już miesiąc temu, ale z każdym kolejnym dniem ten tekst wyprowadza mnie jeszcze bardziej z równowagi. A czy z tym wielkim bębnem wyglądam jakbym już urodziła?

"Moja koleżanka jest na tym samym etapie i ma mniejszy brzuch."

No właśnie. Od dłuższego już czasu dźwigam przed sobą tę olbrzymią bańkę (gdybym mogła turlać to może byłoby lżej i ten tekst by mnie nie wkurzał tak bardzo) i ani trochę nie mam ochoty słuchać jak ktoś ocenia moje ciążowe gabaryty. Prawda jest taka, że wielkość brzucha w ciąży zależy przecież od wielu czynników: wagi, genów, wielkości dziecka, ilości wód płodowych, i tak dalej. Laicy oczywiście nie mają o tym pojęcia, dlatego wydaje im się, że stwierdzenie "W poprzedniej ciąży miałaś mniejszy brzuch" to w sumie nic wielkiego. Przyznaję się też bez bicia, że z zazdrością patrzyłam na sąsiadkę, która była tydzień przed porodem i wyglądała szczuplej niż ja w 6 miesiącu, ale co zrobisz jak nic nie zrobisz - genów nie oszukasz.

"Planowane?"

To pytanie jest z góry głupie, głównie dlatego że nie ma większego znaczenia dla sprawy. To znaczy teoretycznie nie ma - jeśli żyjesz z facetem w jakimś związku/małżeństwie to takie rzeczy się zdarzają, ale zupełnie co innego jeśli jesteś panną na wydaniu, a kawalera dotychczas w otoczeniu brak. Jaki by nie był kontekst sytuacji, doskonale pamiętam jak do szału doprowadzało mnie, kiedy po kilku miesiącach starania o pierwszą Córkę oznajmiliśmy w końcu wiadomość o ciąży, a moja teściowa usilnie próbowała wmówić nam, że to na pewno była wpadka. Jasne, przecież za materac nam robiła, to wie lepiej. 

"Piątkę dzieci urodziłam, a ty przy drugim już nie dajesz rady?"

Ten tekst to niestety znów analogia do mojej (nomen omen wspaniałej) teściowej, która w ten oto sposób reaguje na informacje, że druga ciąża nie przebiega u mnie tak lekko jak pierwsza. Można by nawet rzec, że pierwszej ciąży za bardzo nie odczułam: pracowałam do końca 8 miesiąca, kiedy to zaczął mi dokuczać kręgosłup, a stopy puchły mi jak szalone. Poród, o czym pisałam TUTAJ, też nie był dla mnie traumą, dlatego na wieść o kolejnej ciąży zareagowałam bez żadnej paniki. Okazało się jednak, że chłopak bardziej daje w kość: pracę skończyłam w 7 miesiącu, buty dwa rozmiary większe noszę od tamtej pory, miałam ciężką infekcję górnych dróg oddechowych, a bóle kręgosłupa, miednicy i pachwin to temat na osobny kolaborat. I doskonale zdaję sobie sprawę, że nasi rodzice i dziadkowie są z innego 'materiału' przez co są prawie że niezniszczalni lecz nie zmienia to faktu, że gdy słyszę ten tekst, mam ochotę wrzasnąć jak pani Rozenek - Majdan...


A jakie są Wasze ulubione teksty? A może zdarzyło Wam się wypalić do ciężarnej znajomej z którymś z powyższych? Czy może po prostu się czepiam i to właściwie nic wielkiego - zwykła ludzka ciekawość?

Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

23 komentarze :

  1. O rany to nie masz za ciekawie z teściową. Ja w ciąży byłam 8 lat temu, ale z tego co pamiętam najczęściej ludzie dziwnie na mnie spoglądali. Dla mnie to oczywiste, że człowiek nieco kilogramów przybiera, ale dla nich chyba nie do końca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ skąd, teściowa to złota kobieta, czasem tylko coś chlapnie :P Lepsza była moja babcia, która przyjechała z rodzicami moimi po naszym powrocie ze szpitala z pierwszą córką i na odchodne rzuciła do mnie "Ale tobie to się nieźle przytyło"... :D

      Usuń
  2. Z tym brzuchem to przyznam szcZerze, że i mi zdarzyło się czasem coś powiedzieć, ale nie wiedziałam, że może to urazić:) Długo pracowałaś, skoro z jednym dzieckiem do 8 miesiąca, a z kolejnym do 7:) Silna babka z Ciebiee:) Teściowe czasami mogą denerwować, ale zazwyczaj wszystko co mówią i robią to tylko dla naszego dobra:) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaznaczam, że do końca 7 i 8 miesiąca :) Choć nie uważam się na siłaczkę z tego tytułu :)

      Usuń
  3. Wydaje mi się, że przy niektórych z tych pytań ludzie po prostu starają się być mili/dowcipni (na swój sposób). Zwykły small talk - a Ty jeszcze nie urodziłaś? Nie ma co się burzyć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Small tak czy nie, dla kobiety która kolejny miesiąc chodzi z wielkim brzuchem (albo jak ja jest już po terminie i sama przebiera nogami) są to pytania mocno irytujące :D

      Usuń
  4. Dla mnie najbardziej irytującym pytaniem było "jak się czujesz?" - zadawane przez każdego i kilka razy dziennie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No ale to akurat normalne pytanie.

      Usuń
  5. Ja będąc w ciąży bliźniaczej słyszałam wiele "interesujących" tekstów. jedne wyprowadzały z równowagi, inne rozśmieszały do łez. Mój hit to:
    -jak te dzieci zmieszczą się w twoim brzuchu ?
    - a może jeszcze jedno chowa się w brzuchu i będą trojaczki ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha :) No jak to możliwe, że dwoje dzieci mieści się w brzuchu? A jak kobiety rodzą troje, czworo? :P

      Usuń
  6. Oj, mam tez kilka swoich kwiatków ;) Nawet zrobilam o tym wpis (http://wyrodna.com/tego-nie-mow-ciezarnej-10-najgorszych-tekstow-ever/ usuń link, jeśli nie chcesz go tutaj, nie obrażę się).
    Najgorsze jest komentowanie wyglądu. Serio? Po co to w ogóle komentować? Jakby te biedne kobiety w ciąży same decydowały o tym jak duży im brzuch urośnie. Co za tupet i brak taktu. A najgorsze z najgorszych to to, że wygląd najczęściej komentują kobiety! To mnie zawsze zatrważa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, że komentowanie wyglądu jest zbędne najbardziej....

      Usuń
  7. Czasami ludzie nie potrafią być subtelni. Mi np po urodzeniu gratulowali że jestem w ciąży bo został mi kilka kg po ciąży

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko, to już naprawdę wtopa jak nie wiem...

      Usuń
  8. Te teksty potrafią być wkurzajace chociaż gorsze są już te po urodzeniu dziecka : karmisz piersią? Ma już żabka? Chodzi wreszcie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A spokojnie,do tego jeszcze dojdziemy :)

      Usuń
  9. Pisałam kiedyś podobny tekst :D Jeśli chodzi o pierwszy z nich to u mnie w drugiej ciąży nabrał innego brzmienia, dzięki bliskiej koleżance, która znając moją frustrację obracała to w żart i za każdym razem, gdy dzwoniła do mnie, zanim zaczęła coś mówić pytała: "rodzisz?" ;) Nie cały rok później miałam okazję zadawać jej to samo pytanie przy tym samym poziomie frustracji ;) W tym przypadku było to naprawdę śmieszne i rozładowujące sytuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ooo nie, mnie to już zdecydowanie przeszkadza, zwłaszcza jak moi rodzice dzwonią codziennie na przemian i pytają czy już... A ja sama mam już po kokardę..

      Usuń
  10. Oj, rozumiem niemal Cię doskonale.
    Dorzuciłabym:
    -Chłopiec czy dziewczynka?
    -Jak się czujesz?
    -Gdzie rodzisz? Jak rodzisz? Boisz się?
    -A czy Ty w ogóle możesz to w ciąży jeść/pić/brać/używać..?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwsze pytanie jest zrozumiałe, no chyba że jeszcze w ogóle nie widać brzucha :D Następne do przeżycia, choć momentami irytujące, a kolejne to już jest katastrofa i powinni tego zabronić :D

      Usuń
  11. Czasami wydaje mi się, że ludzie nie mają zahamowań i wiele razy słyszałam takie głupstwa, że to się w głowie nie mieści. A może po prostu Ci ludzie mili tupet i byli chamscy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stawiam głównie na bezmyślność :D

      Usuń
  12. Strasznie mnie wkurw... porównywanie ciąż i porodów... i najgorsze, że to przeważnie kobiety takie głupie są... Ostatnio jedna mi powiedziała, że ona ma 2 dzieci i tak nie przezywała tych porodów jak ja "Pojechałam, urodziłam i luz" Miałam ochotę ją pobić! Serio! Zapomniałam zapytać, czy może zapomniała już jak to było, bo ma dziecko w 5 i 6 klasie podstawówki, czy może miała poród całkowicie naturalny (bez wywoływania uparciucha z brzucha) bez bóli krzyżowych i bez wciskania czegoś a la duży laktator przez kanał rodny (Vacum) po 18 godzinach! Ach jak ja żałuję, że się jej nie zapytałam! ale gdy wyjechała z tym tekstem to po prostu poczułam się jak jakaś pipa ze słabym progiem bólu (w ogóle po porodzie czuje się nieco jak taka pipa) a zawsze myślałam, że jestem silna. Do porodu miałam bardzo dobre, zadaniowe podejście, czekałam na dziecko z wielką radością, a i tak poród uważam za koszmar! Obawiam się, że jak będę w drugiej ciąży to będę żyć w strachu przez 8 miesięcy. Poza tym boje się chłopca, wszystkie mamy z chłopcami mówią, że gorzej (głowa większa, wrażliwsze dziecko, ciągle na cycku...)

    OdpowiedzUsuń