Czy rozstępy są powodem do dumy?

by - 05 kwietnia


Zmiany, jakie przechodzi kobiece ciało w ciągu 9 miesięcy ciąży i po porodzie, to wciąż drażliwy temat. O rozstępach i bliznach mówi się rzadko albo wcale, mimo że nie brakuje kobiet, które z tym problemem muszą się zmierzyć.


Wyidealizowany świat

Możemy sobie tylko wyobrazić wyidealizowany świat, w którym każda matka lekką ręką ogarniałaby obowiązki domowe i opiekę nad dzieckiem, a przebyta ciąża i poród byłyby dla niej przyjemnym wspomnieniem. W takim idealnym świecie urodzenie dziecka nie wpływałoby na kobiece ciało (ani psychikę), a po porodzie wszystko wracałoby do normy z dnia na dzień. Kobiety wyglądałyby po porodzie równie dobrze co przed - karmienie przyspieszałoby spadek wagi, bicepsy rosłyby pod ciężarem maluszka, nikt nie widziałby ani obwisłego biustu ani rozstępów. Matki byłyby szczęśliwe, jako kobiety - piękne i zadbane, a dla mężczyzn bezdyskusyjnie atrakcyjne i pociągające. Jednak jak to mówią, pomarzyć dobra rzecz.

Rzeczywistość

Rozstępy powstają w wyniku zmian hormonalnych lub gwałtownego wzrostu wagi i objawiają się w postaci wrzecionowatych, pionowych pasm w kolorze ciemnoróżowym, które z czasem nieco bledną. I choć dzisiejsza kosmetyka zna mnóstwo sposobów na walkę z tymi zmianami skórnymi, począwszy od kremów - których wcieranie na potęgę zaleca się ciężarnym kobietom - przez masaże, zabiegi u kosmetyczki, aż po interwencję chirurga plastyka. Dlatego, kiedy My - zwyczajne kobiety, matki - po porodzie spoglądamy w lustro, mamy nieodpartą ochotę od razu je potłuc. Nie potrafimy pogodzić się z faktem, że urodzenie dziecka obciążyło nasz organizm i pozostawiło na nim trwały ślad. Wynika to poniekąd z tego, że świat zewnętrzny wciąż narzuca nam kanony piękna (o czym pisałam niedawno i innej Notce), do których usilnie próbujemy dążyć. Tylko, czy musimy?

Akceptacja stanu rzeczy

Idąc trochę tropem stereotypów powiedziałabym, że jako kobiety powinnyśmy być świadome, - jeśli nie 'odgórnie przygotowane' - do pełnienia roli żon, matek, babć... A jednak mamy problem z akceptacją swojego ciała i zachodzących w nim zmian. Myślę więc: jak, Drogie Mamy, nauczycie swoje dzieci akceptacji i tolerancji dla innych ludzi? Jak pocieszycie nastoletnie córki, które nie będą chciały patrzeć w lustro nosząc rozmiar M? Czy same będziecie umiały się pogodzić z pojawiającymi się zmarszczkami? Bo chciałabym bardzo, żeby kobiety patrzyły na zmarszczki jak na ślady po szczęśliwych momentach w ich życiu, kiedy uśmiech nie schodził im z twarzy. Chciałabym aby patrzyły na rozstępy na brzuchu jak na dowód ich poświęcenia dla macierzyństwa. 

Czy rozstępy są powodem do dumy?

Żadna zmiana, która oszpeca nasze ciało, nie wywołuje poczucia dumy. Niektóre z blizn możemy bardziej lub mniej zniwelować czy ukryć, są jednak takie na które powinnyśmy popatrzeć z innej perspektywy. Czy pomyślałyście kiedyś o tym, że mężczyźni wracający z wojen, czy pracujący w niebezpiecznych warunkach, mają na ciele mnóstwo blizn? Dodają im splendoru, mówią o ich poświęceniu lub odwadze, są trochę jak medale, którymi mężczyźni się chwalą. Czy i my nie powinnyśmy patrzeć podobnie na nasze ciała? Poświęcenie, przeżywany w trakcie porodu ból - czy to nie świadczy o odwadze? Czy blizny pozostałe po 'walce' o nowe życie są powodem do wstydu czy może do dumy?


I nie zapominajmy o najważniejszym: mężczyźni z ich bliznami są dla wszystkich dookoła bohaterami dokładnie tak samo jak my, Matki, jesteśmy bohaterkami w oczach naszych mężów i dzieci. Całe szczęście ten podziw dla naszego poświęcenia nie ustanie nigdy, niezależnie od ilości kilogramów czy blizn. 


Pozdrawiam!

Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

You May Also Like

16 komentarze

  1. mi rozstępy nie przeszkadzają. To pewnego rodzaju pamiątka dla mnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cóż, z estetycznego punktu widzenia może nie są najpiękniejsze, ale wszystko zależy od podejścia :)

      Usuń
  2. Często wszystko to wiemy i na głos właśnie tak mówimy, ale w środku tak wiele kobiet wciąż wstydzi się swojego pociążowego ciała. Droga do akceptacji naprawdę nie jest łatwa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samoakceptacja to długa przeprawa, niezależnie od tego, czego dotyczy. Nie mniej jednak akurat na te ślady powinnyśmy patrzeć bardziej z podziwem niż wstrętem - tak myślę.

      Usuń
  3. zależy, jak na to patrzyć. rozstępy mogą być powodem do dumy, bo świadczą o tym, co przeszłyśmy, są namacalnym dowodem, że w naszym ciele rozwijało się inne życie. mogą też być powodem do wstydu, że się zaniedbałyśmy, olałyśmy temat, za dużo przytyłyśmy, nie używałyśmy balsamów w czasie ciąży.

    a dla mnie? dla mnie rozstępy są niczym. ani powód do dumy, ani do wstydu. po prostu ciało, które się zmienia przez całe nasze życie. powodem do dumy może być ten maluch wesoło czołgający się po ziemi. ale rozstępy?

    OdpowiedzUsuń
  4. Z doświadczenia powiem, że balsamy nic nie dają. I bardziej niż o faktyczną dumę z rozstępów chodziło mi o samoakceptację i wyrozumiałość dla matki natury...

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie doświadczyłam ciąży - i w sumie się z tego cieszę. Wiem na pewno, że miałabym spory problem z akceptacją zmian, jakie zaszłyby wówczas w moim ciele. Rozstępy powodem do dumy? Sorry, ale nie w moim świecie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I znów wszystko rozbija się o akceptację stanu rzeczy, przyjęcie że matka natura tak nas skonstruowała... Poza tym blizny na ciele to jedno, ale można mieć też bagaż doświadczeń, który będzie innym rodzajem "blizn"...

      Usuń
  6. Bardzo mądry tekst :) Widziałam gdzieś fajną kampanię na rzecz "niewstydzenia się" swoich rozstępów. Tekst brzmiał mniej więcej tak: Jesteś tygrysicą, zdobyłaś swoje paski.
    Mnie sama ciąża nie doświadczyła rozstępami na brzuchu. Mam rozstępy na biodrach, które są ze mną... nie pamiętam od kiedy (są już białe i nie rzucają się w oczy). A po porodzie, gdy zaczęłam karmić piersią pojawiły mi się w ogrooomnej ilości rozstępy na piersiach. Były czerwone i były wszędzie. Smarowanie niczym nie pomagało. Za to teraz już zjaśniały i też ich nie widać tak mocno... Cóż - ja się z tym losem pogodziłam :) Ciąża to ogromne obciążenie i zmiany w organizmie, tylko szczęściary wychodzą z tego bez szwanku ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nielicznym się zdarza wyjść bez szwanku. Tak czy inaczej bardziej chodziło mi o to, że powinnyśmy być dla siebie bardziej łaskawe ;)

      Usuń
  7. no właśnie ja nigdy nie rozumiałam tej kobiecej jazdy z rozstępami... no tłuszczem i cellulitem to się możemy przejmować bo mamy na niego wpływ, ale na rozstępy to nie wierzę że mamy wpływ... ja od drugiego miesiąca sie smarowałam razy dziennie drogim kremem (ponad 100 zł) i bardzo polecanym a i tak w 9 miesiącu ciąży i po porodzie wyszły mi rozstępy... więc przychylam się do opcji że to jednak w dużej mierze kwestia elastyczności skóry odziedziczonej po przodkach. Gdyby jednak świat tak nie cisnął to rozstepy by mi w ogólne nie przeszkadzały, serio mówię. Nawet z tym ciśnieniem ze strony świata się za bardzo nie przejmuję, po prostu będe nosić strój jednoczęściowy i tyle. Mojemu mężowi muszę się podobac z rozstępami - w końcu to jego dziecko nosiłam i stąd te rozstępy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Innymi słowy trzeba się pogodzić z losem :)

      Usuń
  8. Dla mnie rozstępy nie są powodem do dumy. Niestety, ale szpecą ciało i żadna dorobiona do nich ideologia tego nie zmieni ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż, każdy podchodzi do tematu inaczej...

      Usuń
  9. Po dwóch ciążach nie zyskałam ani jednego rozstępu. Natomiast same rozstępy nie są mi obce, ponieważ mimo tego, że zawsze byłam szczupła pojawiły się one u mnie podczas okresu dojrzewania. Są więc ze mną od lat. Akceptuję je i tyle.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widocznie masz dobre geny i skóra się przyzwoicie rozciągała w trakcie ciąż. Niestety na ile możemy o siebie zadbać, na tyle zadbamy, a czasem i tak natura zrobi swoje :)

      Usuń