Nie chcę gości na porodówce!

by - 13 marca


Pojawienie się dziecka jest niesamowitym przeżyciem zarówno dla rodziców jak również ich najbliższych, którzy chcą jak najwcześniej poznać nowego członka rodziny. Czy jednak wizyty na porodówce są tym, czego potrzebują świeżo upieczone mamy?


To się więcej nie powtórzy

Pierwsze chwile z noworodkiem to wyjątkowe momenty dla każdego z rodziców, dlatego powinny być celebrowane zdecydowanie w okrojonym gronie. Czas, w którym tworzy się prawdziwa bliskość między rodzicami, a dzieckiem; pierwsze karmienie, pierwsze przewijanie, pierwsze kroki w tworzeniu relacji rodzic-dziecko. Mało tego, pierwsze (troszkę nieudolne) kroki w rodzicielstwie to coś, do czego chętnie się wraca pamięcią, gdy dziecko podrośnie. Do dziś mój mąż z rozrzewnieniem wspomina jak przecinał pępowinę po porodzie córki, czy jak przy pierwszej zmianie pieluszki został obsiusiany. I wielu przyszłych rodziców początkowo sądzi, że po porodzie będą chcieli wykrzyczeć całemu światu swoją radość, a jak się później okazuje zdecydowana większość woli zachować te chwile dla siebie.

Oddział to nie wczasy

Przyszli rodzice, jak i ich potencjalni goście, powinni zdawać sobie sprawę, że porodówka to nie kurort ani wczasy, nawet jeśli młoda mama zostanie ulokowana na sali tylko z jedną współlokatorką. Warto pamiętać, że przede wszystkim pierwsze dni to czas, gdy ciało kobiety musi się nieco zregenerować po porodzie. Szalejące wciąż hormony powodujące spadki nastroju, wietrzenie krwawiącego wciąż krocza (zalecane przez położne), obolałe ciało czy pierwsze próby przystawienia dziecka do piersi to rzeczy, z którymi młoda mama mierzy się jeszcze w szpitalu. Przebrnięcie przez ten etap może być trudne, gdy co chwilę mamy gości. Dodatkowo, jeśli kobieta miała długi i trudny poród lub jeśli noworodek jest nerwowy i często płacze, młoda mama marzy głównie o tym by odpocząć, więc przydatniejszy będzie jeden pomocnik, który da jej tę możliwość przejmując opiekę nad noworodkiem. 

Porodówkowy savoir-vivre

Należy pamiętać, że jeśli nie mamy tego szczęścia by przebywać w sali jednoosobowej, powinniśmy liczyć się z odczuciami innych osób. Jeśli nie potrafimy lub nie chcemy odmawiać rodzinie, powinniśmy zachować umiar w liczbie gości (przebywających na raz) oraz ograniczyć czas ich przebywania na sali. Mówię o tym z doświadczenia, ponieważ o ile ja po pierwszym porodzie ograniczyłam się wyłącznie do obecności męża, o tyle u mojej współlokatorki (której dziecko prawie nie przestawało płakać) przebywało przez cały dzień od 4 do 6 osób. Warto również wziąć pod uwagę, że o ile ze względu na powyższe poporodowe obstrukcje, nawet jeśli nie przeszkadza nam obecność członków naszej rodziny, może być ona krępująca dla drugiej mamy (przykładowo, gdy twoi bracia nawet nie próbują się odwrócić, gdy twoja współlokatorka próbuje nakarmić dziecko). O kwestiach takich jak kwiaty i prezenty, głośne rozmowy i wiecznie dzwoniące komórki nie muszę chyba wspominać?

To ty decydujesz

Ponieważ przede mną drugi poród, po raz kolejny zapowiedziałam rodzinie, że jedyną wizytującą mnie osobą będzie mąż. Jedni podeszli do tego z większym, a inni (czyt. moja mama) z mniejszym zrozumieniem. I spodziewam się, że jeśli za chwilę rodzicie, to niektóre z Was na pewno będą mogły liczyć na kilka dni spokoju, zaś inne (tak jak ja) mogą spodziewać się gości przebierających nogami na wycieraczce jeszcze nim zdążą wrócić z maluchem ze szpitala. Niezależnie od tego, czy jakakolwiek argumentacja przemówi do twoich potencjalnych gości pamiętaj, że masz prawo odmówić im wizyt na porodówce, a oni muszą twoją decyzję uszanować. 


A jakie są Wasze doświadczenia z porodówki? Przyjmowałyście gości czy raczej zdecydowałyście się na obecność tylko jednej bliskiej osoby? A może wszystko jeszcze przed Wami?


Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

You May Also Like

18 komentarze

  1. U mnie za pierwszym razem przebywał całe dnie mąż, ale byłam sama na sali i sytuacja też była specyficzna, bo bardzo źle się czułam. Za drugim razem był mąż i siostra. Oboje na zmianę i na chwilę, bo zajmowali się starszym synem. Z perspektywy czasu jakoś nie narzekam. Byl to czas gdy naprawdę zregenerowałam się przed powrotem do domu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwie osoby to i tak nieźle, bo u mojej współlokatorki po pierwszym porodzie to pielgrzymki przychodziły...

      Usuń
  2. Mam identyczne podejście do tego tematu. Mój mąż marzy zawsze o 'amerykańskiej porodówce', gdzie w poczekalni zbiera się cała rodzina i wszyscy oczekują momentu porodu. Długo nie mógł pogodzić się z moim zdaniem, ale wreszcie zaakceptował :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Amerykańska porodówka wygląda dobrze, ale tylko na filmach :P

      Usuń
  3. Nie rodziłam ,ale na pewno też nie życzyłabym sobie całych tabunów ludzi przewijających się przez moją salę. Nie znoszę takich wizyt - za każdym razem podczas pobytu w szpitalu jedynie mój mąż miał prawo mnie odwiedzać i oglądać w takim niewyjściowym stanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I chociażby ten "niewyjściowy stan" po porodzie powinien być wystarczającym argumentem...

      Usuń
  4. Ja byłam przekonana, że po porodzie chcemy ograniczyć ilość gości w szpitalu do minimum. Niestety nie wszyscy przystali na moją prośbę i tak pojawiły się osoby, których wcale nie chciałam widzieć. A może wcale nie chciałam, by oglądali mnie w szpitalnej koszuli, z obwisłym jeszcze brzuchem i brudnymi włosami. Chciałam najpierw zadbać o siebie i dopiero się pokazać, no ale chęci rodziny na zobaczenie dziecka były większe. Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I coś takiego jest dla mnie nieakceptowalne. To Twój komfort jest najważniejszy, a wspomnienia z porodu i po porodzie powinny ci się dobrze kojarzyć.

      Usuń
  5. Ja miałam luksus. W szpitalu, w którym rodziłam byłą możliwość dopłaty za pojedynczą salę, w której mógł spać też mój mąż. Najlepsza decyzja w naszym życiu! Ale koszty nie małe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli ktoś może sobie na to pozwolić, to pewnie. ALe niestety nie wszyscy mają takie możliwości...

      Usuń
  6. Hmm... rozumiem, absolutnie, ze tłum ludzi odwiedzający świeżo-narodzone dziecko i jego mamę nie jest wskazany. Ale ja na przykład takich odwiedzin nie mogłam się doczekać. Moja "wspólokatorka" nie zamieniła ze mną ani jednego słowa (nie wiem czemu!), a początki karmienia były tak trudne, że każda znajoma twarz była mi potrzebna, żeby poczuć się lepiej. Ale nadal - była to tylko najbliższa rodzina, mąż, siostra, mama.
    Jednak chyba najważniejsze o czym trzeba pamiętać - to nie przeszkadzać innym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodzi o to, żeby rodzina liczyła się z Twoim zdaniem. Jeśli potrzebujesz ich widzieć, prosze bardzo (oczywiście najlepiej nie wszystkich na raz) a jeśli nie, to ich zadaniem jest twoje zdanie zaakceptować.

      Usuń
  7. Oczekiwania mam sa różne, jedne oczekują wsparcia i odwiedzin, drugie są zmeczone i chciałyby pobyć same. Ważne zeby szanować koleżanki z sali.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, jedna potrzebuje atencji a inna wyłącznie obecności partnera. Grunt to szacunek dla decyzji przyszłej mamy i oczywiście wyrozumiałość dla współpacjentek.

      Usuń
  8. TYLKO I WYŁĄCZNIE JEDNA OSOBA. Ja rodziłam swoich synów ( bliźniaki ) w katowickim szpitalu. Opieka fantastyczna, warunki na oddziale kiepskie. Po porodzie leżałam w sali uwaga SZEŚCIOOSOBOWEJ.Sześć świeżo upieczonych mam + 7 dzieci ( bo moich dwóch ) + osoby odwiedzające. MASAKRA. Chciałam jak najszybciej uciec do domu. W ciągu dnia było tam jak u ulu. Zero spokoju, skupienia się wyłącznie na dzieciach,prywatności.To jest wyjątkowy czas, nigdy już nie powróci,więc każda z mam powinna mieć spokój i móc cieszyć się pierwszymi chwilami ze swoim dzieckiem, a nie odliczać czas do zakończenia godzin odwiedzin.

    OdpowiedzUsuń
  9. Matko, 6 osób w jednej sali? U mnie w szpitalu sale były max. 3 osobowe. W takim przypadku jak Twój powinni wprowadzić zasadę "tylko jedna osoba" na sali.

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja się cieszyłam, że w moim szpitalu jest zakaz odwiedzin w pokoju. Na szczęście rodzina była w miarę wyrozumiała i odwiedziła nas w domu dopiero po jakimś czasie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też myślę, ze wprowadzenie jakichś ograniczeń byłoby mile widziane :)

      Usuń