17 marca 2017

Mama kontra tata, czyli z kim się lepiej bawić?


Będąc rodzicami roczniaka czy kilkulatka na pewno zauważyliście już, że każde z Was bawi się z dzieckiem nieco inaczej. Zabawy z Mamą są zwykle spokojne i wyważone, natomiast z Tatą dziecko bawi się aktywnie. Czy któreś z Was jest więc lepszym kompanem do wspólnego spędzania czasu?


Mama - synonim cierpliwości

Pisząc, że mamy bawią się z dziećmi 'spokojnie' powinnam użyć raczej słowa 'stacjonarnie'. :) Pomijając mój obecny stan (38 tydzień ciąży), który bardzo ogranicza mnie ruchowo, bawiąc się z Córką wybieram raczej zabawy manualne i zdecydowanie nie wymagające zbytniej aktywności. W co Mama bawi się z Córką? Układamy puzzle - to fajna zabawa, zwłaszcza z perspektywy dziecka, które cieszy się za każdym razem gdy uda mu się ułożyć obrazek. Bawimy się jak to dziewczyny - gotujemy obiady na plastikowej kuchence albo bawimy się domkiem, w którym mieszkają smerfy (które Córka sobie obecnie upodobała). Podobnie jak upodobała sobie również układanie klocków czy zabawę autami lub pociągiem. Ale nie myślcie sobie, że każde z tych zajęć trwa po kilka minut - mama jako synonim cierpliwości bawi się z dzieckiem nawet przez godzinę czy dwie.

Tata - szalony kumpel

Mój Mąż zdecydowanie nie ma cierpliwości, zwłaszcza kiedy podczas wyciskania ciastoliny albo wizytacji smerfów w domku nie bardzo rozumie jakich zachowań oczekuje od niego Córka. Jest za to idealnym kompanem do wszelkich szalonych i wywrotowych zabaw. Jak się bawi Tata z Córką? Czasem, gdy siedzę w wannie i dochodzą mnie dźwięki z zewnątrz zastanawiam się, jaki widok zastanę po wyjściu z łazienki. Ganiają się po mieszkaniu albo grają w piłkę (!), są wiry i świdry i podskoki i podrzucanie pod sufit - wielbione przez Córkę, okupione niemal zawałem przez teściową - przepychanki i boksowanie (a co, myśleliście że tylko chłopcy tak się bawią?) i zabawa w chowanego, gdy najlepszym miejscem do schowania jest szafa. Innymi słowy, z tatą zabawa równa się (nad)aktywność. :)

Zabawy z dziećmi to nuda?

Dzisiejsi zapracowani rodzice często próbują wynagrodzić dzieciom swoją nieobecność lub brak wystarczającego zaangażowania w zabawie, która najzwyczajniej ich nudzi. Jak to robią? Zwykle poprzez...kupowanie zabawek właśnie. Kupujemy dzieciom coraz bardziej wymyślne zestawy klocków, licząc że poziom 'skomplikowania' sprawi, że nasza pociecha zajmie się tym chwilę dłużej niż zwykle, a my będziemy mieli czas na inne obowiązki lub na chwilę oddechu po pracy. Kupujemy 'udziwnione' lalki - jeżdżące na wrotkach, puszczające bańki, z opcją farbowania włosów trochę dlatego, że brakuje nam cierpliwości i spontaniczności by dać się wciągnąć w zabawę, którą kieruje nasz maluch licząc po cichu, że kreatywna zabawka to wystarczające zastępstwo. W końcu decydujemy się na kupno zabawek edukacyjnych, wychodząc z założenia, że skoro już musimy poświęcać czas na zabawę, to warto by przyniosła dziecku jakieś wymierne korzyści.

Złoty środek

Co więc jest dla dziecka najlepsze? 'Małpie harce' czy zabawa w 'dom'? Patrząc na swoje dziecko powiedziałabym, że jedno i drugie, o ile jako rodzice poświęcamy tym zajęciom sto procent swojej uwagi. Nie pytajcie skąd wiem, bo odpowiem, że po prostu to czuję i widzę. Gdy poświęcam się zabawie w całości, nie zerkając co chwila na telefon czy w telewizor, moja Córka to docenia. Reaguje radośnie na moje zaangażowanie i poświęcaną jej uwagę. Podobnie jest z wygłupami, które wyczyniają z tatą - nie ma znaczenia, czy robią to dziesięć minut, czy godzinę - Córka jest roześmiana i zawsze domaga się więcej. Co my z tego mamy, jako rodzice? Poza budowaniem więzi z dzieckiem, mamy szansę obserwować jego reakcje na różne sytuacje i przede wszystkim przekazanie wartości i zasad dla nas istotnych. W końcu nie ma dla dziecka lepszej nauki, niż podpatrywanie rodziców w codziennych zachowaniach, czyż nie? 


A Wy, jak bawicie się ze swoimi dziećmi? Czy zdarza Wam się wyręczać przy pomocy kreatywnych zabawek lub gadżetów?


Pozdrawiam!




Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

10 komentarzy :

  1. U nas mąż jest przede wszystkim od zabaw na świeżym powietrzu, ja od tych spokojniejszych np. puzzle, planszówki, kolorowanie

    OdpowiedzUsuń
  2. Od zawsze wiadomo, że tata to ten fajny do zabawy, a mama to to poczucie bezpieczeństwa i żarełko :) Ja osobiście wiem, że zbyt mało bawię się z dzieckiem. Widzę też, że jak już się z nim bawię, to on jest taki radosny, tak bardzo mu się to podoba. Niestety życie, praca, stresy, sprawiają, że czasami zwyczajnie nie mam na to siły ;( Muszę nad sobą popracować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, tata to wygłupy a mama poczucie bezpieczeństwa - w sumie to dobre porównanie. Ja też mam wobec siebie lekkie wyrzuty, że zbyt mało się bawimy, ale w moim stanie poziom podłogi to ciężka przeprawa..

      Usuń
  3. Jako że mam dwie dziewczyny to większość zabaw to babskie zabawy. Za to tato jest od tych szalonych zabaw. Ja uwielbiam się bawić z moimi dziewczynami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nasz tata się sam przyznaje, że w babskich zabawach się nie odnajduje. Ale za to wszelkie dzikie harce są jak najbardziej tylko z tatą :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Z moich obserwacji to córka z tatą najlepiej się wygłupia :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja tam zawsze byłam córeczką mamusi ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja raczej tatusia i chociaż moja córka często mówi "mooooja mama", to jednak gdy tata wraca z pracy to nie odstępuje go na krok :)

      Usuń