6 lutego 2017

Wiesz już co powinnaś zrobić przed porodem? A wiesz, co możesz sobie odpuścić?


Internetowe fora i strony parentingowe przepełnione są informacjami jak przygotować się do porodu i co bezwzględnie należy zrobić. Mogę się założyć, że każda przyszła mama zna te dobre rady na pamięć. Jeśli jednak rodzisz po raz pierwszy, zachęcam do zapoznania się z listą rzeczy, które przed porodem możesz sobie odpuścić.


Nie musisz być z ginekologiem na gorącej linii

To oczywiste, że musisz mieć lekarza, któremu ufasz na sto procent, którego podejście Ci odpowiada i któremu nie będziesz bała się zadać nawet najdziwniejszych pytań, jednak nie musi być on na każde twoje zawołanie. Gorąca linia z ginekologiem nie jest potrzebna, nawet jeśli na początku Twojej ciąży spotykacie się raz w miesiącu. Poza tym z doświadczenia wiem, że lekarz u którego wizyty dotąd ograniczały się do cytologii albo wystawienia recepty wcale nie musi być odpowiednim człowiekiem do prowadzenia ciąży. A przecież nie o to chodzi, by wątpliwości rozwiewać na forach internetowych.

Zamiast fachowej literatury przeczytaj jakiś kryminał

Ilość dostępnej fachowej literatury sprawia, że półki w księgarniach uginają się pod ich naporem. Tematy poruszane w nich przelatują przez całe dziewięć miesięcy ciąży, jednak rzadko kiedy jest tam coś, o co nie mogłabyś zapytać swojego lekarza na kolejnej wizycie. Mało tego, większość pozycji została napisana przez zagranicznych autorów, więc prawda jest taka że nie mają przełożenia na polskie warunki. Dlatego jeśli nie jesteś histeryczką, która każdy ciążowy objaw musi sprawdzić w książce lepiej weź do ręki jakiś dobry kryminał. :)

Jeśli lubisz horrory, obejrzyj jakiś w telewizji

Każdą kobietę w ciąży interesuje jak rozpoznać pierwsze symptomy porodu, jak on przebiega, co się dzieje zazwyczaj, a co powinno wzbudzić niepokój. Jednak wysłuchiwanie opowieści z porodówki to coś, co zdecydowanie trzeba sobie odpuścić. Dla rodzącej, zwłaszcza po raz pierwszy, opowieści o nacinaniu krocza, kleszczach, bólach, krwi dookoła i całej reszcie porodowego bałaganu jest całkowicie zbędne, za to jak cholera stresujące. Prawda wygląda tak, że zupełnie inaczej postrzegamy poród przed, inaczej w trakcie, a jeszcze inaczej godzinę, tydzień czy rok później, dlatego jeśli jako ciężarna lubisz skoki adrenaliny, zamiast słuchać opowieści - obejrzyj horror w telewizji.

Listę wyprawkową obejrzyj dwa razy, zanim wydasz majątek

Kiedy młodzi rodzice wchodzą do sklepu z artykułami dziecięcymi, zwykle ogarnia ich szał zakupów. Lista niezbędnych dla malucha gadżetów wydaje im się rozciągać w nieskończoność, a do tego obsługa sklepu zawsze próbuje uszczęśliwić swoich klientów jeszcze paroma rzeczami spoza listy. To, co można z wyprawki wykreślić to temat na osobną notkę, dlatego jedyne co mogę zasugerować, to przed zakupami usiąść nad listą i zastanowić się dwa razy.

I na koniec tylko jedna myśl: ciąża, poród i połóg to stany naturalne dla kobiet od początku świata, dlatego nie warto z ich powodu wywracać swojego życia całkiem do góry nogami. :)



Pozdrawiam!




6 komentarzy :

  1. Oj, wyprawka to ciężki temat :) Między pierwszym a trzecim dzieckiem lista rzeczy do kupienia/zgromadzenia skurczyła się u mnie do jakichś 10% z pierwotnych założeń.

    Ale filmy o porodzie zawsze chętnie oglądałam. Zupełnie mnie to nie przerażało, a czułam się o wiele spokojniejsza, wiedząc, co mnie może czekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co innego rzetelna wiedza, co Cię będzie czekać, a co innego wybujałe historie pomnożone razy dwa ;)

      Usuń
  2. Zgadzam się z poprzednim komentarzem. Są mamy, które lubią być przygotowane; Czują się wtedy spokojniej. Generalnie też uważam, że poród daje moc! Jak już urodzisz dziecko to co/kto może Ci stanąć na drodze? Wszystkie inne kłopoty kwituję teraz przeciągłym: pfffff. :) Szczególnie, że urodziłam w samochodzie, 1km od szpitala :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to faktycznie niezła przygoda.. :) Ja właśnie jestem w 8 miesiącu drugiej ciąży, ale mam nadzieję że do szpitala zdążę :)

      Usuń
  3. Na szczęście ominęła mnie cała ta paranoja z kompletowaniem wyprawki według wytycznych z sieci. Żadnych niepotrzebnych bzdetów, tylko podstawowe rzeczy, a jeśli czegoś potrzebowałam w szpitalu (spędziłam tam prawie tydzień) mąż dowoził i nie było problemu. Wiele ubranek dla młodej dostaliśmy od rodziny, sami kupowaliśmy ich niewiele, a że sprzeciwialiśmy się jazgoczącym zabawkom i niepotrzebnym gadżetom, to i kupowanie ich nas ominęło.

    Dzisiaj żałuję jedynie, że w wyprawce nie miałam śpiworka dla młodej. Do dziś nie umie spać przykryta, a może przy śpiworku by się tego nauczyła.

    Tematu ginekologa też nie przeżywałam jakoś szczególnie. Nie lubię szpitala, w którym pracuje, więc postanowiłam rodzić w innym. Koleżanki przeżywały to bardziej niż ja, no bo jak to tak? Bez opieki zaufanego lekarza? "Nie przyjmą cię", "będą cię zaniedbywać", "będą cię olewać". Koleżanka dwa tygodnie na patologii spędziła i raz jeden widziała swoją ginekolog, tak to z tymi lekarzami w szpitalach jest. A zajęli się mną bardzo dobrze i nawet bez towarzystwa ginekologa, który raczej by mnie za rączkę nie trzymał, byłam bardzo zadowolona z opieki.

    Masz rację, że nie warto dawać się zwariować. Lepiej wrzucić na luz, zająć się książką czy serialem i nie skupiać się zanadto nad tym, że w każdej chwili może zacząć się poród ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja córka spała w rożku, ale teraz i tak się odkopuje... :)

      A co do wyprawki, wydaje mi się że za pierwszym razem nie przesadziłam, chociaż mąż mi niektóre rzeczy dowoził, natomiast tym razem nauczona doświadczeniem staram się podejść do tematu pragmatycznie :)

      Usuń