"Sobota - dzień wiadra i mopa" czyli ile powinny zarabiać kobiety pracujące w domu?

by - 11 lutego


Przyszła sobota, więc w każdym polskim domu kobiety rozkładają się na kanapach z książką w ręku... Tfu! Zakasują rękawy, rozkładają narzędzia do pracy i biorą się za porządki. Nie żeby nie sprzątały na tygodniu, nie prały, nie gotowały i tak dalej, a pomimo to wielu mężów przy sobocie ogarniając wzrokiem rozgardiasz w chałupie zadaje żonom to ryzykowne pytanie: "Co robiłaś przez cały tydzień, skoro tylko siedzisz w domu?". 


Pokojówka na pełen etat

Jeśli ktoś myśli, że kobieta która zajmuje się domem i wychowuje dzieci sprząta tylko przy sobocie, jest w kolosalnym błędzie. Jednak tylko matki, które dwadzieścia razy dziennie chowają zabawki do pudeł i wycierają plamy z rozlanych soków wiedzą, że sprzątanie przy dziecku jest jak mycie zębów w trakcie jedzenia czekolady - nie ma najmniejszego sensu. A mimo to garnki i talerze same nie lądują w zmywarce, pranie nie wskakuje samoczynnie do pralki, a kurz nie rozpływa się w powietrzu i dlatego warto wycenić pracę kobiety na etacie sprzątaczki. Zwykle panie sprzątające domy zarabiają 30-40zł za godzinę i przychodzą dwa-trzy razy w tygodniu. Zakładając, że poświęcają się swoim zadaniom przez 4 godziny, zarabiają 480zł tygodniowo, czyli aż 1920zł miesięcznie. 

Gdzie kucharek sześć...

Tam być może będzie więcej porcji. Prawda jednak jest taka, że i jedna zajmująca się domem gospodyni pod względem gastronomicznym wykarmiłaby co najmniej szkolną świelicę. Codzienne śniadania, kanapki do szkoły i pracy, codzienne obiady i kolacje to praca w kuchni na przynajmniej dwie lub trzy godziny dziennie. I tak na przykład 'stołówkowe' kucharki zarabiają w granicach 2000zł miesięczne więc i naszej potencjalnej pani domu taka wypłata by się należała. Chyba, że mąż preferuje obiady 'jednogarnkowe' w stylu:
- Kochanie co dziś zrobiłaś na obiad?
- Nic...
- Ale wczoraj też było nic.
- Zrobiłam na dwa dni.

Mama to najlepsza opiekunka

Jeśli ktokolwiek sądzi, że siedzenie z dzieckiem w domu to żadna praca, to polecam mu choćby jednodniowe sam na sam z wymagającym niemowlakiem. Opieka nad dzieckiem, karmienie, spacery, zabawa, to nieustanne czuwanie nad bezpieczeństwem malucha i wie to każdy rodzic, który kiedykolwiek zdecydował się na zatrudnienie opiekunki. Ile więc powinna zarabiać kobieta, która siedzi w domu ze względu na dzieci? Niania, w zależności od regiony zarabia 10-15zł na godzinę i przy dzisiejszym korporacyjnym stylu pracy rodziców, zajmuje się dzieckiem 10 godzin dziennie. Oznacza to, że przy opiece nad jednym dzieckiem minimalna pensja powinna wynosić 2000zł. A co, kiedy dzieci w domu jest dwoje albo troje?

Siedzenie w domu za kierownicze pieniądze

Jak łatwo policzyć, kobieta która zajmuje się domem i dziećmi za wszystkie swoje bezcenne prace powinna dostawać kierowniczą pensję. I jest to suma zarówno czasu poświęcanego na wykonanie wszystkich obowiązków, jak i energii na to przeznaczonej. Stąd moje zdziwienia dla poglądów mężczyzn, którzy sądzą, że ich przesiedziane przy biurku 8 godzin dziennie jest pracą bardziej wartościową niż kobiece obowiązki domowe. Dlatego zalecam każdej pani domu, której mąż ma podobne poglądy, choćby jednodniową zmianę ról. Mój własny osobisty małżonek kiedyś się przekonał, że próba wykonania jakiekolwiek pracy domowej z dzieckiem uwieszonym na wysokości kolana, to jeden prosty wniosek: lepiej poczekać ze sprzątaniem domu, aż dzieci pójdą na studia. Wcześniej się nie opłaca. ;)


Pozdrawiam!




Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

You May Also Like

18 komentarze

  1. Oczywiście, że to wszystko, co w domu robią kobiety, to najprawdziwsza praca! Są kraje, w których to jest konkretnie wycenione, np. dostaje się emeryturę za odchowanie dwójki dzieci ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedz gdzie! Przeprowadzam sie ;)

      Usuń
    2. Znajoma ma teściową z Wielkiej Brytanii, której taka emerytura ponoć będzie tam przysługiwać ;)

      Usuń
    3. Szkoda, że mnie brexit zaskoczył... Ale muszę to sprawdzić :D

      Usuń
  2. Ciekawe podejście do tematu. I konkretne! :) Ja dodałabym jeszcze rachunek za bycie coachem, menedżerem planowania ds. rozwoju rodziny (nie w sensie jej powiększania, ale zwiększania potencjału jej członków ;)) ) i często psychologa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby to podsumować.. Wtedy z pensji kierowniczej zrobi nam się dyrektorska :D

      Usuń
  3. Zgadzam się z Tobą w 100%. Jestem taką mamą "siedzącą w domu". Czasem zastanawiam się czy warto sprzątać rano, skoro już po południu nie widać, że cokolwiek zrobiłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja się właśnie przeraziłam, bo wczoraj wysprzątałam mieszkanie, łącznie z myciem podłóg i dziś rozejrzawszy się po salonie zapytałam męża: "Widać, ze wczoraj tu sprzątałam?". Nie muszę mówić jaka była odpowiedź? :D

      Usuń
  4. Myślałam, że takie rzeczy to w poprzednim stuleciu, ale im więcej mam zamężnych znajomych tym częściej widzę, że w wielu domach to nadal standard, ze kobieta robi wszystko, a mężczyzna nic. Przykre, że są kobiety, dziewczyny, które się n to zgadzają. Zajmowanie się domem i dziećmi to ciężka praca i takiemu "tatusiowi-sponsorowi" przydałby się kubeł zimnej wody w postaci weekendu bez żony ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja myślę, że wystarczyłby sprawiedliwy podział obowiązków :)

      Usuń
  5. Jako kobiety możemy zarabiać ile tylko chcemy, jeśli tylko w to uwierzymy i zaczniemy robić to, co nam do tego potrzebne :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak... Szkoda, że nikt nie chce opłacać tych prac domowych :)

      Usuń
  6. Niestety kobiety zajmujące się domem i dziećmi często są niedoceniane. Dodatkowo zauważam jeszcze tych chłopów, co to przecież ciężko pracują i marudzą na to, że ich kobieta jest nieumalowana, niewystrojona i zmęczona.
    Na szczęście widzę też, że wśród młodych ludzi ten trend myślowy zaczyna się zmieniać. Mój Mąż jest świetny, wie doskonale, że potrzebuję Jego pomocy w domu, że nie potrzebuję też mieć chwilę by usiąść na tyłku i zrobić coś dla siebie. Nie mamy jeszcze dzieci, ale On wie również, że mimo iż przez jakiś czas będą głównie pod moją opieką to Jego nie zwalnia z obowiązku angażowania się.

    Prawda w sumie jest taka, że tej pracy kobiety nie da się wycenić. Oddajemy w niej coś więcej niż siły fizyczne i czas, a nasz wkład ma duże znaczenie dla "szczęśliwości" całej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trend jeśli chodzi o podejście mężczyzn się zmienia, nie mniej jednak wciąż mam koleżanki których mężowie wychodzą z założenia, że są wystarczająco spracowani samym chodzeniem do pracy więc obowiązki domowe to już nie ich sprawa, a opieka nad dziećmi - żeby żona miała chociaż wolne ręce do sprzątania/ugotowania - to już ich totalnie przerasta...

      Usuń
  7. Smutne, ale niestety prawdziwe. Mam nadzieję, że w moim związku nigdy nie będzie mieć miejsca taka sytuacja. Jak do tej pory dzielimy się obowiązkami. Jakiś czas temu były o to spory wiec rozpisaliśmy wszystkie na kartce i podzieliliśmy po równo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I to jest bardzo dobry początek :)

      Usuń
  8. Przy sobocie, kiedy widzę, że nagromadziło się mnóstwo prac domowych do zrobienia też robię listę. Zapisuję na niej wszystko szczegółowo jak się da i każdy zaznacza swoim imieniem czym się zajmie. Nie ma wtedy żadnych wymówek ani pretensji :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak moje dzieci podrosną trochę to też będę robić listę. Teraz mogę polegać tylko na tym, że mój mąż się weźmie w garść :)

      Usuń