Porzuciłam go dla nowego... I wyprowadzam się!

by - 05 lutego



         Czasem trzeba podjąć w życiu trudną decyzję. Krok naprzód jest zawsze dobrym rozwiązaniem, zwłaszcza jeśli wiesz, że z tego związku nic już więcej nie wyciśniesz i że nie możesz oczekiwać od niego już nic więcej. Przyzwyczajenie nie jest dobrym doradcą, podobnie jak strach i obawa, dlatego trzeba wziąć głęboki wdech i po prostu się wyprowadzić.


 Jak się poznaliśmy      

       Byliśmy ze sobą od października 2014 roku, w chwili gdy pół roku wcześniej zostałam matką. Moje dziecko przez pierwsze miesiące swojego życia dawało mi dość dużo swobody, a macierzyństwo zaskakiwało mnie na kolejnych płaszczyznach mnóstwem nowości. Wtedy postanowiłam się podzielić swoimi przemyśleniami i założyć bloga.  Nie chciałam pisać do szuflady uznając, że internet jest dużo pojemniejszą 'szufladą', a do tego bardzo lubi reagować na tekst. 

Pisanie o pieluchach było fajne do czasu

       Przez prawie rok miałam poczucie, że macierzyństwo to temat niewyczerpany, a powody do pisania mnożą się w nieskończoność. Dziecko jednak podrosło, a ja poczułam że pisanie o pieluchach, problemach z zasypianiem czy innych dziecięcych przypadłościach, to jednak nie wszystko. Chciałam poszerzyć horyzonty, poczuć że nie jestem tylko matką, pokazać że mam do powiedzenia coś więcej.


Czas kiedy obraziłam się na bloga

       Moje pisanie coraz bardziej odbiegało od tematów rodzicielskich, a przybliżało się do tych kobiecych, światopoglądowych, lifestylowych. Byłam pełna podziwu dla matek, które wałkują w nieskończoność, wzdłuż i wszerz, tematy pieluch, kaszek, kupek - mówię to całkiem serio - chociaż sama osobiście czułam, że dla mnie to za mało. W końcu nie samym macierzyństwem żyje człowiek. W marcu 2016 roku pogniewałam się na bloga i czując się najzwyczajniej wypaloną, po prostu przestałam pisać.

Nigdy nie mów nigdy

       Życie lubi płatać figle, dlatego po pół roku obrażania się na blogowanie wróciłam do pisania. Powód? Druga ciąża. :) Sama śmieję się z siebie, że pogniewałam się na macierzyństwo, które mnie ograniczyło, pozbawiło moich dawnych zwyczajów, zajęć, by później przywrócić mnie do świata blogowego i robienia tego, co naprawdę lubiłam. Ale na tym blogu znajdziecie coś więcej, niż macierzyństwo przewałkowane i przemaglowane wzdłuż i wszerz. 

     Dlatego z przyjemnością zachęcam wszystkich do zaglądania, bo będą się tu pojawiały teksty różnej maści: tematy rodzicielskie, kobiece spojrzenie na związki i uczucia, przemyślenia i poglądy, teksty o życiu. Będę tu zamieszczać również najciekawsze i wyróżnione teksty z poprzedniego bloga. Zapraszam do wspólnej podróży! :)


Pozdrawiam!

You May Also Like

4 komentarze