27 lutego 2017

Nic tak nie rozbija związku jak... Dziecko!


Najpierw długie miesiące randkowania, potem zaręczyny, za jakiś czas ślub... Do pełni szczęścia brakuje Wam tylko dziecka? Zanim zdecydujecie się na ten krok, najpierw przeanalizujcie Waszą relację, dlatego że nic tak jak przyjście na świat potomka, nie uwydatnia słabych punktów Waszego związku.


Od czego zacząć?

Kluczem do poradzenia sobie w zaistniałej sytuacji, jest zrozumienie wzajemnych różnic w postrzeganiu nowego stanu rzeczy przez oboje partnerów. Dla każdego z Was nowa sytuacja to również nowe wyzwania, jednak oboje patrzycie na nie z przeciwległych frontów. I jeśli jesteście na początku kryzysu, musicie sobie uświadomić, że pojawienie się dziecka - a z nim zmęczenie, nowe obowiązki, nerwy - wyciągają na światło dzienne wszystkie słabe punkty waszego związku. Jeśli przed dzieckiem przemilczeliście pewne sprawy, to teraz wrócą do Was jak bumerang. A jeśli jesteście na etapie, gdy macie siebie powoli dość - z całych sił dążcie do porozumienia, dzielcie obowiązki i jak najwięcej czasu poświęcajcie sobie wzajemnie.

On nic nie robi przy dziecku

Od zarania dziejów mężczyźni wychodzili z założenia, że skoro kobieta radziła sobie przez 9 miesięcy ciąży, a potem przy porodzie, to równie dobrze nie powinna mieć żadnych problemów z nieustannym zajmowaniem się niemowlęciem. Przejdźmy jednak ze średniowiecza do XXI wieku i powiedzmy sobie jasno: oboje rodzice są tak samo odpowiedzialni za dziecko i w tej sytuacji najważniejsza jest komunikacja. Kobieta musi zdawać sobie sprawę, że jej mężczyzna potrzebuje jasnego i prostego przekazu, więc choćby wzdychała i sapała w nieskończoność, on nigdy nie domyśli się, że powinien w czymś pomóc. Dlatego jeżeli czujesz się przeciążona obowiązkami, które masz przy dziecku, powiedz o tym partnerowi i wspólnie ustalcie jakiś podział. U mnie na przykład wyłącznym zadaniem męża było (chyba od 3 miesiąca) kąpanie Córki i tak zostało do dzisiaj. Młoda uwielbia wygłupy w wannie z tatą, a ja wieczorem mam co najmniej 15 minut ciszy i świętego spokoju.

Kiedy już coś zrobię, ona mnie krytykuje

Przyznaję od razu, że w tym punkcie sama poległam, tak czy siak fakt pozostaje faktem: kiedy oddamy dziecko w ręce taty, choćbyśmy nie wiem jak chciały, nie potrafimy przestać kontrolować sytuacji. "W co ty ją ubrałeś? Nie te śpiochy!", "Pieluchę źle założyłeś?" "A kremem posmarowałeś?" "Nie nalej jej wody do oczu!" to standardowy arsenał pretensji. Wyobraźcie sobie drogie mamy, że niektórzy panowie po prostu boją się robić cokolwiek przy niemowlaku (i w życiu się nie przyznają do tego), a inni mają po prostu jakieś wewnętrzne opory przed "obsługą" maleńkiego człowieka. Co za tym idzie, wieczna krytyka i utyskiwanie wcale nie pomagają, a jedynie wzmagają napięcie między Wami. Nie posmarował dziecku pupy przy przewijaniu - trudno! Założył wyjściowego bodziaka, na którym wylądowała zawartość słoiczka - to nie koniec świata! Skoro już prosisz go o przejęcie obowiązków, to pozwól mu się wykazać.

Jesteśmy rodziną, ale już nie parą

O ile czas dla siebie - każdego z Was osobno - jest bardzo ważny; każde potrzebuje oddechu, kilku chwil by wyrwać się z rodzicielskiego otoczenia i stać się odrębną jednostką, o tyle równie ważny jest czas, który będziecie poświęcać sobie nawzajem. Z doświadczenia wiem, że im mniejsze dziecko, tym trudniej o możliwość wyjścia z domu (nawet jak się ma sztab zastępczych opiekunów), bo karmienie, bo płacz, bo to, bo tamto, jednak trzeba próbować wyłapywać chwile, gdzie będziecie sam na sam dla siebie. Kiedy dziecko zaśnie, odłóżcie pranie i robienie obiadu, na rzecz przytulenia się na kanapie i swobodnej rozmowy, wyciągnijcie zdjęcia, powspominajcie wyjazdy. A jeśli uda Wam się wyjść z domu i pójść na przykład do kina, tym lepiej!

Był seks, nie ma seksu

Tę kwestię należałoby rozłożyć na kilka podpunktów. Po pierwsze: mężczyzna musi pamiętać, że po porodzie hormony szaleją, a instynkt macierzyński zdecydowanie zagłusza libido w kobiecie, trzeba więc na jakiś czas wykazać się cierpliwością, bo naciskanie na partnerkę w niczym nie pomoże. Po drugie: kobieta musi pamiętać, że skoro poświęca 99% swojej uwagi i czasu dziecku, to pozostały dla mężczyzny 1% musi być krótko mówiąc "wypasiony". Po porodzie mężczyźni często czują się odstawieni na boczny tor, dlatego trzeba ich zapewniać że są kochani, potrzebni i nadal dla nas atrakcyjni. Jeśli brakuje wam seksu, nie zapominajcie przynajmniej o romantycznych gestach. Po trzecie: mężczyzna musi zdawać sobie sprawę, że po porodzie a) ciało kobiety nie do końca wygląda jak wcześniej, b) ciało kobiety nie do końca reaguje na pieszczoty jak wcześniej, c) kobieta może czuć się mniej atrakcyjna niż wcześniej, d) kobieta może odczuwać dyskomfort kiedy w trakcie seksu z piersi wypływa jej mleko.

Podsumowując: wiele zależy od dojrzałości związku, wspólnego dążenia do porozumienia, akceptacji pewnych rzeczy oraz zrozumienia dla dzielących was różnic. Pamiętajcie, że kryzys i zmęczenie to stany przejściowe, z którymi łatwiej poradzić sobie we dwoje niż w pojedynkę. Dlatego jako osoba, która sama zaliczyła poważny kryzys związku po pierwszym dziecku (a drugie w drodze) wiem, że jeśli się kocha i chce się być razem, wszystkie problemy da się przezwyciężyć. Razem.



Pozdrawiam!
  

Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

22 komentarze :

  1. Niestety, ale bardzo prawdziwe. Najważniejsze to zdać sobie z tego sprawę. A później zacząć zmieniać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wszystko się uda, jeśli obie osoby w związku będą dążyć do tego samego. :)

      Usuń
  2. Zgadzam się w 100% �� ale jeśli dziecko to świadoma decyzja dwójki dojrzałych ludzi - jest o wiele łatwiej ��

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z doświadczenia wiem, że sama świadoma decyzja o dziecku nie wystarczy. Kryzys może się zdarzyć każdemu, ważne jak z niego wyjdziemy :)

      Usuń
  3. Zawsze uważałam, że dziecko "na ratowanie związku" to gwóźdź do trumny tegoż związku. Bo to właśnie w ciąży, w połogu i przez wiele kolejnych miesięcy, kiedy niemowlak jest już z nami, potrzeba ogromu miłości, wsparcia, zrozumienia ze strony partnerów. Bo to trudny i wymagający czas nawet dla kochających się, idealnych par.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W ogóle NIE MA czegoś takiego jak "Dziecko na ratowanie związku". Jeśli coś się sypie i nie naprawimy tego wcześniej to kolejne trudności będą tylko kruszyć wszystko. Nie rozumiem dlaczego tak wiele par jeszcze tego nie zrozumiało....

      Usuń
  4. nie zgadzam sie! (uwaga będę bronił samców:) Po pierwsze. Nie uważam wcale, że do pęłni szczęścia potrzeba zaręczyn, ślubu itp, a później dziecko. Znam wiele par z wpadki, które świetnie ze sobą żyją. Po drugie. Czasy, w których facet myślał, że kobieta od zawsze rodziła to i sama sobie poradzi, już minęły... żaden z moich znajomych, którzy są ojcami, tak nie podchodzi do tematu. Po trzecie i ostatnie, to zostanę zjedzony, ale dziecko potrafi uratować związek. Nie twierdzę, że zawsze, ale dosyć często. Miłość do dziecka zdecydowanie przeważa nad zniechęceniem do drugiej osoby. Są przecież terapie i są związki, które same się normalizują. Co do seksu jeszcze. To nie jest tak, że kobieta potrzebuje go tak samo jak facet? kurde.. czy wszystko negatywne co związane z seksem ma dotyyczyć panów? jasne! są faceci (durnie), którzy naciskają na to zbyt mocno, ale kij z nimi. Człowiek jak jest rozsądny, to pomoże, wesprze, będzie kochał. A to, że trzeba czasem nam po kilka razy coś mówić, to coś złego?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Cieszę się, że jakiś mężczyzna się wypowiedział. Też znam kilka par z wpadki, które trzymają się mocno więc długie bycie ze sobą nie gwarantuje trwałości związku. Po drugie niestety moje doświadczenia z męskim podejściem do tematu samodzielności matek są bardzo mieszane, a przykładów kiedy dziecko uratowało niestabilny związek to nie znam w ogóle. Ale tak jak mówisz, wszystko zależy od podejścia partnerów. A co do seksu, to mimo wszystko mam wrażenie, że choć kobiety też go potrzebują, to jednak jest to zupełnie na innej płaszczyźnie niż potrzeby męskie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziecko musi być bardzo dobrze przemyślane, mężczyzna musi pomagać kobiecie w jego wychowaniu. Najważniejsza jest rozmowa.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każda poważniejsza decyzja w związku powinna być dobrze przemyślana, a wsparcie jest oczywistością zwłaszcza jeśli jedna osoba jest być może nieco bardziej obciążona od drugiej...

      Usuń
  7. Partnerstwo, zrozumienie i zaangażowanie, jak we wszystko. Dziecko zmienia nasze przyzwyczajenia, określa swoją obecnością nowe zasady, ale przy świadomym macierzyństwie obu stron, to jest to piękny proces, wymagający, ale dający mnóstwo satysfakcji. :)
    Bookendorfina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak i czasem niestety te wymagania przerastają dorosłych. Pytanie tylko czy będą się starać im sprostać, czy szybko się poddadzą..?

      Usuń
  8. W każdej sytuacji, także w przypadku rodzicielstwa uważam, że podstawą jest komunikacja. O wszystkim musimy rozmawiać, planować, tak żeby później nie było nieporozumień. Dziwi mnie wciąż, że w naszym pokoleniu są tatusiowie, którzy na dziecko nie mają czasu, bo mają ważniejsze sprawy i trzeba ich "prosić" o pomoc. Bo dziecko przecież jest wspólne, nieprawdaż?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziecko i obowiązki przy nim. A jednak wciąż istnieją faceci, którzy są ojcami tylko ze względu na geny, a partnerami tylko ze względu na współdzielenie mieszkania/kredytu/innych rzeczy...

      Usuń
  9. Niestety prawdziwe. Przed pierwszym dzieckiem tego nie wiedziałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To całkiem jak ja. Teraz mam drugie dziecko w drodze i liczę na to, że nauczona doświadczeniem lepiej wyjdę z ewentualnego kryzysu.

      Usuń
  10. Ja obie moje dziewczyny wychowywałam sama :) Więc nie miałam z tym problemu, bo tak czy siak musiałam wszystko sama robić. Nie było łatwo. Ale jak patrzę na inne związki, to rzeczywiście niewielu mężczyzn (co nie znaczy, że wszyscy) przykłada się do obowiązków rodzicielskich. Ale czy tak na prawdę wina leży wyłącznie po ich stronie? Oczywiście, jako osoby myślące i zdolne do wykonywania rozmaitych czynności, samodzielnie mogą podjąć decyzję o wykonywaniu części obowiązków. Są jednak przypadki, że to jednak kobieta - matka - skutecznie odgania takiego ojca od dziecka uważając, że ona zrobi wszystko najlepiej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest najczęstsza kobieca przypadłość - oczekiwać pomocy, a potem mówić "Daj zrobię sama/lepiej/szybciej". My kobiety powinnyśmy się tego oduczyć. Nie mniej jednak uważam, że podział obowiązków przy dziecku powinien być równy.

      Usuń
  11. niestety, nie wszystkim się udaje. dziecko - wynik wielkiej miłości, dopełnienie i blablbabla - potrafi niestety być bombą, która związek wysadza w kosmos. smutne, ale prawdziwe...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem tak bywa, a czasem też tak, że dziecko z wpadki cementuje ludzi i żyją sobie szczęśliwie. Znam taką parę... :)

      Usuń
  12. ""W co ty ją ubrałeś? Nie te śpiochy!", "Pieluchę źle założyłeś?" "A kremem posmarowałeś?" "Nie nalej jej wody do oczu!""

    O, to to! Samo życie :))
    W ogóle to na pieluchach powinny być napisy (dla tatusiów): "przód" i "tył".
    Przecież to takie proste :) A ile kłótni mniej by dzięki temu było.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kobieca przypadłość, jak pisałam wielokrotnie - prosić o pomoc, a potem krytykować. Panów możemy prosić jedynie o więcej cierpliwości w takich sytuacjach ;)

      Usuń