7 lutego 2017

Jak tam twój dystans do siebie? Masz czego zazdrościć innym kobietom?


Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad wspólnym mianownikiem dla wszystkich kobiet, to zapewne przyszły wam do głowy takie pojęcia jak przyjaźń, feminizm, 'solidarność jajników' czy macierzyństwo. Są poprawne, jednak każde z nich może podzielić kobiety na dwa przeciwstawne obozy. Co więc łączy je wszystkie?


Wspólny mianownik

Najpierw chciałabym Cię zapytać, jak się miewa Twoja pewność siebie? I jak wypadasz na tle innych kobiet? Masz do siebie dystans? Bo moja pewność siebie ma się bardzo dobrze, a mimo to nie da się ukryć, że są takie rzeczy których zazdroszczę innym kobietom. Ratuje mnie jedynie fakt, że moja zazdrość nie sprawia, że chciałabym kogoś zamordować. ;) Jest to raczej forma szczerego podziwu, chwilami połączona z lekkim rozbawieniem. Lubię obserwować inne kobiety, a czasem nawet trochę się z nimi porównać.

Wolę być gruba, grubych trudniej porwać

Gdybym się nie przyznała, że wielu kobietom zazdroszczę ich figury, przestalibyście dalej czytać. I przyznaję, że czasem marzę o idealnych proporcjach w układzie szóstek i dziewiątek, ale myśląc bardziej przyziemnie marzę czasem, by spodnie z sieciówek, w - teoretycznie - moim rozmiarze faktycznie na mnie pasowały i żebym nie musiała w ostateczności kupować większego rozmiaru, który na tyłek mi wejdzie, ale zmusi do obcięcia nogawek. Zazdroszczę też kobietom tego rodzaju figury, przy której dodatkowe dwa kilogramy nie idą w boczki, tylko w cycki.

Z małpy Barbie nie zrobisz

Mniej więcej w ten sposób tłumaczę sobie każde stylizacyjne faux pas. Gdybym miała mieć w szafie wyłącznie pasujące do siebie stylizacje, w galeriach handlowych musiałabym je ściągać z manekinów i prosić o swój rozmiar. Dlatego zazdroszczę kobietom umiejętności tworzenia stylizacji rodem jak z magazynów modowych, bo szczytem moich umiejętności jest połączenie koszuli z jeansami (no co, przecież jeansy pasują do wszystkiego!). I równie szczery podziw wzbudzają we mnie kobiety sunące z gracją ulicami na piętnastocentymetrowych szpilkach. Ja na szpilkach poruszam się i wyglądam jak niedźwiedź na szczudłach, co może byłoby zabawne w cyrku, ale na ulicy między ludźmi już niekoniecznie.

Dieta obrotowa, czyli gdzie się obrócę tam coś zjem

Kolejna rzecz, idąca niejako w parze z idealną figurą, to zaskakująca (dla mnie oczywiście) umiejętność zapanowania nad apetytem. Nie wiem, czy to umiejętność nabyta czy wrodzona, ale im szczuplejsza dziewczyna, tym bardziej biegła w sztuce. W moim przypadku jedzenie jest prawie tak samo ważne jak oddychanie, a kiedy jestem głodna rzadko potrafię skupić myśli na czymkolwiek innym niż jedzenie. No dobra, prawda jest taka, że praktycznie słyszę jak jedzenie woła do mnie z lodówki i pewnie dlatego nigdy nie wytrzymałam na diecie dłużej niż tydzień. A każdej kobiecie, która wizytę w Maku kończy na sałatce, wręczałabym co najmniej dyplom.

Tete-a-tete nabiera nowego znaczenia

Jest jeszcze jedna sprawa, która spędza mi sen z powiek i o którą jestem zazdrosna, zwłaszcza odkąd zostałam matką. A mianowicie zazdroszczę bezdzietnym kobietom ich możliwości spędzania czasu sam na sam. Tak na przykład sam na sam z książką, sam na sam z przyjaciółką na zakupach, sam na sam z fryzjerem, z kosmetyczką, romantyczne sam na sam z facetem... I choć wszystko to z czasem i dla matek jest do osiągnięcia, to jedna rzecz nie daje nam spokoju przez długi czas. Otóż matka nie marzy o niczym tak bardzo, jak o prywatnym tete-a-tete.... Z toaletą. ;)


Pozdrawiam!



14 komentarzy :

  1. Zyje z mottem "W mojej zajebistosci moga sie tylko potaplac" :D
    Pozdrawiam.
    www.nasza-czworka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no tak, ja za to pielęgnuję zasadę (będąc w 8 miesiącu ciąży), że nie mogę być jednocześnie piękna, mądra i szczupła bo inne kobiety by nie wytrzymały :D Więc chwilowo jestem grubsza :D

      Usuń
  2. haha :D ja jeszcze dzieci nie mam, ale moje kolezanki, ktore maja mowia to samo co ty, szczegolnie o tym byciu sam na sam z toaleta, trudno mi to sobie wyobrazic, ale chyba kazda z kobiet musi to przejsc sama :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę ci, ale może kiedyś się przekonasz jak to jest pragnąć samotności w łazience :D

      Usuń
  3. Przepiękne są tytuły akapitów! :) "Dieta obrotowa" made my day! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny test, z dystansem ;-) Z tą zazdrością to jest trochę tak, że zawsze zazdrościmy tego czego nie mamy, kobiety bez dzieci myślą sobie o fajnym rodzinnym życiu z dzieciaczkiem, a mamy myślą nad czasem spędzonym ze samą sobą.. taki urok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ku pokrzepieniu serca mogę tylko powiedzieć dziewczyny, że wszystko przemija. Nasz sposób patrzenia na pewne kwestie również. To, co dzisiaj spędza sen z powieka, z czasem patrzymy na to z przymróżeniem oka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie napisane, sama dziecka jeszcze nie mam ale w niedalekich planach gdzieś się ono pojawia. Teraz chyba każdą minutę spędzoną na toalecie będę zapamiętywała (póki siedzę na kibelku sama ;) ) pozdrawiam!

    gotowidodrogi.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń