Jak tam twój dystans do siebie? Masz czego zazdrościć innym kobietom?

by - 07 lutego


Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się nad wspólnym mianownikiem dla wszystkich kobiet, to zapewne przyszły wam do głowy takie pojęcia jak przyjaźń, feminizm, 'solidarność jajników' czy macierzyństwo. Są poprawne, jednak każde z nich może podzielić kobiety na dwa przeciwstawne obozy. Co więc łączy je wszystkie?


Wspólny mianownik

Najpierw chciałabym Cię zapytać, jak się miewa Twoja pewność siebie? I jak wypadasz na tle innych kobiet? Masz do siebie dystans? Bo moja pewność siebie ma się bardzo dobrze, a mimo to nie da się ukryć, że są takie rzeczy których zazdroszczę innym kobietom. Ratuje mnie jedynie fakt, że moja zazdrość nie sprawia, że chciałabym kogoś zamordować. ;) Jest to raczej forma szczerego podziwu, chwilami połączona z lekkim rozbawieniem. Lubię obserwować inne kobiety, a czasem nawet trochę się z nimi porównać.

Wolę być gruba, grubych trudniej porwać

Gdybym się nie przyznała, że wielu kobietom zazdroszczę ich figury, przestalibyście dalej czytać. I przyznaję, że czasem marzę o idealnych proporcjach w układzie szóstek i dziewiątek, ale myśląc bardziej przyziemnie marzę czasem, by spodnie z sieciówek, w - teoretycznie - moim rozmiarze faktycznie na mnie pasowały i żebym nie musiała w ostateczności kupować większego rozmiaru, który na tyłek mi wejdzie, ale zmusi do obcięcia nogawek. Zazdroszczę też kobietom tego rodzaju figury, przy której dodatkowe dwa kilogramy nie idą w boczki, tylko w cycki.

Z małpy Barbie nie zrobisz

Mniej więcej w ten sposób tłumaczę sobie każde stylizacyjne faux pas. Gdybym miała mieć w szafie wyłącznie pasujące do siebie stylizacje, w galeriach handlowych musiałabym je ściągać z manekinów i prosić o swój rozmiar. Dlatego zazdroszczę kobietom umiejętności tworzenia stylizacji rodem jak z magazynów modowych, bo szczytem moich umiejętności jest połączenie koszuli z jeansami (no co, przecież jeansy pasują do wszystkiego!). I równie szczery podziw wzbudzają we mnie kobiety sunące z gracją ulicami na piętnastocentymetrowych szpilkach. Ja na szpilkach poruszam się i wyglądam jak niedźwiedź na szczudłach, co może byłoby zabawne w cyrku, ale na ulicy między ludźmi już niekoniecznie.

Dieta obrotowa, czyli gdzie się obrócę tam coś zjem

Kolejna rzecz, idąca niejako w parze z idealną figurą, to zaskakująca (dla mnie oczywiście) umiejętność zapanowania nad apetytem. Nie wiem, czy to umiejętność nabyta czy wrodzona, ale im szczuplejsza dziewczyna, tym bardziej biegła w sztuce. W moim przypadku jedzenie jest prawie tak samo ważne jak oddychanie, a kiedy jestem głodna rzadko potrafię skupić myśli na czymkolwiek innym niż jedzenie. No dobra, prawda jest taka, że praktycznie słyszę jak jedzenie woła do mnie z lodówki i pewnie dlatego nigdy nie wytrzymałam na diecie dłużej niż tydzień. A każdej kobiecie, która wizytę w Maku kończy na sałatce, wręczałabym co najmniej dyplom.

Tete-a-tete nabiera nowego znaczenia

Jest jeszcze jedna sprawa, która spędza mi sen z powiek i o którą jestem zazdrosna, zwłaszcza odkąd zostałam matką. A mianowicie zazdroszczę bezdzietnym kobietom ich możliwości spędzania czasu sam na sam. Tak na przykład sam na sam z książką, sam na sam z przyjaciółką na zakupach, sam na sam z fryzjerem, z kosmetyczką, romantyczne sam na sam z facetem... I choć wszystko to z czasem i dla matek jest do osiągnięcia, to jedna rzecz nie daje nam spokoju przez długi czas. Otóż matka nie marzy o niczym tak bardzo, jak o prywatnym tete-a-tete.... Z toaletą. ;)


Pozdrawiam!



You May Also Like

14 komentarze

  1. Zyje z mottem "W mojej zajebistosci moga sie tylko potaplac" :D
    Pozdrawiam.
    www.nasza-czworka.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha no tak, ja za to pielęgnuję zasadę (będąc w 8 miesiącu ciąży), że nie mogę być jednocześnie piękna, mądra i szczupła bo inne kobiety by nie wytrzymały :D Więc chwilowo jestem grubsza :D

      Usuń
  2. haha :D ja jeszcze dzieci nie mam, ale moje kolezanki, ktore maja mowia to samo co ty, szczegolnie o tym byciu sam na sam z toaleta, trudno mi to sobie wyobrazic, ale chyba kazda z kobiet musi to przejsc sama :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę ci, ale może kiedyś się przekonasz jak to jest pragnąć samotności w łazience :D

      Usuń
  3. Przepiękne są tytuły akapitów! :) "Dieta obrotowa" made my day! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Bardzo fajny test, z dystansem ;-) Z tą zazdrością to jest trochę tak, że zawsze zazdrościmy tego czego nie mamy, kobiety bez dzieci myślą sobie o fajnym rodzinnym życiu z dzieciaczkiem, a mamy myślą nad czasem spędzonym ze samą sobą.. taki urok ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ku pokrzepieniu serca mogę tylko powiedzieć dziewczyny, że wszystko przemija. Nasz sposób patrzenia na pewne kwestie również. To, co dzisiaj spędza sen z powieka, z czasem patrzymy na to z przymróżeniem oka :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie napisane, sama dziecka jeszcze nie mam ale w niedalekich planach gdzieś się ono pojawia. Teraz chyba każdą minutę spędzoną na toalecie będę zapamiętywała (póki siedzę na kibelku sama ;) ) pozdrawiam!

    gotowidodrogi.wordpress.com

    OdpowiedzUsuń