Czy Ty też uległeś Hygge?

by - 07 lutego


Hygge jest trochę jak odgrzewany kotlet, albo jak Ameryka w konserwach. I choć wszyscy myślą, że to wielkie odkrycie, każdy człowiek w swoim życiu wielokrotnie zetknął się z tym uczuciem, poznał te emocje, czy stan ducha - jedyne, czego w przeciwieństwie do Duńczyków nie potrafiliśmy zrobić, to tego stanu metafizycznego nazwać.


O co właściwie chodzi?

Mówiąc najoględniej, jest to sztuka osiągania i pielęgnowania szczęścia. To filozofia nakazująca delektować się chwilami szczęścia i bliskości zwłaszcza w zwykłych, codziennych sytuacjach. Ale wbrew powszechnie panującej opinii, nie chodzi tu o ciepły kocyk i kilka rozstawionych świeczek w towarzystwie designerskich mebli. Tworzenie atmosfery to jedno, a umiejętność docenienia jej walorów, to zupełnie co innego.

Znajdź te chwile we własnym życiu

Spaceruję sobie po lesie, śnieg skrzypi mi pod nogami, a przez oprószone korony drzew przebija się słońce. Światłocienie tańczą na pokrytej śniegiem ziemi, mróz szczypie mnie w nos i policzki, a mimo tego biorę głęboki wdech. 

Kiedy widzę jak wygłupia się z naszą córką uśmiecham się sama do siebie. Kiedy ją podrzuca, kiedy oboje wirują jak na karuzeli... Łapię aparat i robię kilka zdjęć. Próbuję uwiecznić radość i śmiech mojego dziecka, który słychać chyba w całym bloku. Staram się zatrzymać chwilę, by mogła trwać nieco dłużej.

Leżę na kanapie z ulubioną książką w ręku. Wokół roztacza się zapach herbaty z pomarańczą i goździkami. Światełka na choince błyszczą, a ich nieśmiały blask odbija się w kolorowych bombkach.

Stoję w kościele, naprzeciw człowieka którego kocham najbardziej na świecie. Serce bije mi jak szalone, kiedy widzę jego uśmiech i jednocześnie łzy wzruszenia. Kiedy wkłada mi obrączkę na palec i całuje w dłoń, cały promienieje. Mam nieodparte wrażenie, że fizycznie widzę szczęście.

Naucz się delektować tym, co czujesz

Jeśli choć jeden z powyższych obrazków sprawił, że się uśmiechnąłeś, że zobaczyłeś w jakiejś scenie samego siebie, to znaczy że doskonale znasz Hygge. Duńczycy mają na ten stan emocjonalny jedno słowo i tego możemy im zazdrościć, natomiast pasujące do Hygge określenia to m.in. ulotne chwile, wspomnienia, dobra atmosfera, szczęście, poczucie spełnienia, wewnętrzny spokój, drobne przyjemności... Mogę tak jeszcze długo. Wszystko sprowadza się do tego, byśmy nauczyli się wyłapywać każdego dnia to, co sprawia nam przyjemność i delektować tym możliwie długo.

Nie daj się oszukać

I nie pomyśl sobie czasem, że szczęśliwy będziesz tylko z sześcioma zerami na koncie. Owszem, lepiej je mieć niż nie mieć, ale nawet gdy je masz, a jesteś na świecie sam, nie masz się z kim tą radością podzielić. I zamiast czekać na coś wielkiego, powinniśmy nauczyć się dostrzegać drobiazgi. Relaksująca kąpiel w wannie to Hygge, spacer pod rękę z ukochaną osobą to też Hygge, pyszna kolacja zjedzona w towarzystwie przyjaciół to również jest Hygge. Albo jak kto woli po polsku: szczęście. Jest ono zawsze tam, gdzie mamy poczucie, że jesteśmy na właściwym miejscu i we właściwym czasie. I że szczęście jest tu i teraz.


Pozdrawiam!


You May Also Like

6 komentarze

  1. Wygląda na to, że wiem co to Hygge... ;) Staram się pielęgnować takie chwile, na moment zatrzymać się i popatrzeć z dystansu na swoje szczęście :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy wie, teraz tylko uwydatnili (nie chcę pisać "stało się modne") konkretne słowo :)

      Usuń
  2. Bardzo jest mi bliskie to co piszesz i w sumie to prawda, że to znamy, ktoś to teraz ładnie nazwał. Sama staram się zapisywać takie momenty każdego dnia, żeby sobie je lepiej uświadamiać. Prowadzę taki "wdzięczniczek" w tym celu. pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, to jest fajny pomysł. Zwłaszcza, że warto do niego zajrzeć kiedy mamy gorszy dzień i ciężko znaleźć coś, za co można być wdzięcznym. :)

      Usuń
  3. Celebrowanie małych przyjemności od pewnego czasu stało się bardzo modne. Co prawda człowiek z depresją niekoniecznie się z tym identyfikuje, ale zapisywanie sobie małych szczęść z dnia w zeszycie daje mi poczucie tego, że jednak nie jest aż tak bardzo beznadziejnie...
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak, jeśli ktoś ma trudności z dostrzeganiem pozytywów to się musi postarać podwójnie. ALe ważne, że się przynajmniej próbuje :)

      Usuń