7 lutego 2017

5 tematów, które koniecznie musicie obgadać przed ślubem.



Dopóki jesteście zakochani i dopóki macie motylki w brzuchu, patrzycie na świat przez różowe okulary. Kiedy jednak decydujecie się by sformalizować swój związek, warto mieć pewność, że macie ten sam pogląd na wspólne życie i że to co was różni na pewno nie przewyższa tego, co łączy.


Model rodziny i układy z powinowatymi

Kiedyś podział ról w rodzinie był prosty i oczywisty: żona rodzi kolejne dzieci i zajmuje się domem, a mąż ciężko na ten dom pracuje. Dzisiaj oboje zwykle chcą zdobywać nowe kwalifikacje i robić karierę, dlatego warto przed ślubem omówić podział obowiązków domowych. Najlepiej oczywiście podzielić się po równo sprzątaniem, zmywaniem i wynoszeniem śmieci tak, by nikt nie czuł się przeciążony. Podobnie ma się kwestia układów z najbliższą rodziną: warto ustalić jasne zasady, zwłaszcza jeśli relacje nie są najlepsze. Nikt nie chce przecież co tydzień siedzieć na obiadkach u teściowej wiedząc, że kobicina jeszcze w trakcie ślubu modliła się o to, by jej syn się opamiętał.

Plany na przyszłość i na codzienność

Kiedy on jest domatorem, a ona duszą towarzystwa może im się na początku wydawać, że idealnie się uzupełniają: ona wyciąga go z domu do ludzi, a on służy jej ramieniem kiedy oglądają na kanapie serial. Problem pojawia się wtedy, kiedy on jak najdłużej chce prowadzić spokojne i ustabilizowane życie i szybko dorobić się dzieci, a ona marzy o podróżach po całym świecie i życiu na walizkach. Prędzej czy później skończy się tym, że jedno z nich zacznie poświęcać się dla drugiego albo co gorsza - każde zacznie ciągnąć w swoją stronę aż dojdą do wniosku, że więcej ich dzieli niż łączy.

Czy bardziej wierzysz w rząd czy w Boga

Wierzcie lub nie, ale w każdym związku przychodzi kiedyś taki dzień, w którym siedząc przy stole na imieninach cioci Krystyny musimy się określić, czy jesteśmy bardziej lewo- czy prawo-brzeżni. I o ile nie przegadaliście tego tematu wcześniej (bo jakoś się nie złożyło) może to być najłatwiejsza okazja do zgrzytu. Podobnie kwestia ma się z religijnością: lepiej od razu ustalić czy będziemy chrzcić dzieci, przyjmować księdza po kolędzie a do kościoła chodzić co najmniej dwa razy w roku na święta i czy w ogóle chcemy brać ślub kościelny, żebyśmy nie obudzili się z ręką w nocniku gdy nasza rodzina zaplanuje za nas całą uroczystość od A do Z.

Dzieci

W tym temacie nie ma co się przesadnie rozgadywać; są ludzie, dla których wzięcie ślubu (czytaj założenie rodziny) jest z automatu jednoznaczne z szybkim pojawieniem się dzieci. Inni liczą na to, że po okresie randkowania będą mieli jeszcze przynajmniej kilka lat, by nacieszyć się partnerem, a jeszcze inni wcale nie chcą słyszeć o dzieciach. I nie ma co tu liczyć na to, że komuś się odwidzi i z przeciwnika rodzicielstwa stanie się jego miłośnikiem, a desperackie posunięcia w stylu "ups, wpadliśmy - zupełnie nie wiem, jak to się stało?" to najprostsza i najszybsza droga do unieszczęśliwienia partnera, a nawet do rozpadu związku. 

"Ona widzi we mnie piniądz"

Nie od dziś wiadomo, że nic tak nie dzieli ludzi (nawet tych w sobie zakochanych) jak kwestie finansów, zarobków czy po prostu domowego budżetu. Warto jednak omówić ten temat, zwłaszcza jeśli jedno w związku lubi drogie gadżety i obiady w wystawnych restauracjach, a drugie woli odkładać pieniądze na realizację konkretnych marzeń lub po prostu na wspólną przyszłość. Jeśli nie znajdziecie w tej kwestii wspólnego języka, warto pomyśleć o dwóch osobnych kontach bankowych i podziale w kwestii płacenia rachunków. Przy omawianiu finansów należałoby też wspomnieć o ewentualnych długach, dlatego że nic tak nie rozbija związku, jak nieszczerość i komornik pukający do drzwi.


Pozdrawiam!

10 komentarzy :

  1. Podoba mi się w nowym domku, ale czemu nie na swoim? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego też dojdziemy, na razie trzeba porządnie "umeblować" :)

      Usuń
  2. Świetny wpis, rewelacyne porady dla przyszłego małżeństwa. Niestety życie pod jednym dachem to zupełnie co innego niż spotkania raz na jakis czas.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego warto pewne tematy omówić wcześniej, ustalić wizję wspólnej przyszłości...

      Usuń
  3. Oj tak to 5 z wielu rzeczy do obgadania. Jest tego multum - dlatego na razie nie chcę się tak wiązać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Od czegoś trzeba zacząć, jak to mówią ;)

      Usuń
  4. To fakt, to są fundamentalne sprawy, ale niestety nie sposób wszystkiego super ekstra ustalić, bo ludzie się zmieniają. Mi co pół roku odmienia się, czy chcę mieć dzieci czy nie. Pod tym względem, to wydaje mi się, że jeśli ludzie są skrajni, to warto rzeczywiście to przegadać. W sensie, np. on bardzo chce, a najlepiej trójkę, a ona kategorycznie odmawia. Ja na razie podchodzę do tego tematu na zasadzie "dzieci są super, ale to też ogromna odpowiedzialność, więc jak się pojawią, to spoko, ale jeśli np. nie będziemy mogli ich mieć, to też żadna tragedia". Z perspektywy szczęśliwej mężatki to mówię. :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Najważniejsze jest moim zdaniem wykluczenie tych skrajnych różnic - ty chcesz dzieci, on absolutnie, on chce robić karierę/podrózować a ty być matką/panią domu. To co najbardziej dzieli, wywołuje największe konflikty.

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak to kiedyś ktoś fajnie powiedział, związek to jeden wielki kompromis. I tego się trzymajmy :) Pozdrawiam i zapraszam czasami też do siebie :) Wiki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kompromis ale też poszanowanie wzajemnych poglądów, przyzwyczajeń i wizji :)

      Usuń