19 lipca 2017

Pokerowa rozgrywka czyli dlaczego kobiety pozwalają zamykać się w miłosnych klatkach?


Wszystko zaczyna się niewinne, jak w popularnej rymowance: "Kocha, lubi, szanuje..". Z biegiem czasu jednak relacja zmienia się diametralnie i choć nie widać szans na poprawę, kobietom ciężko uwolnić się spod panowania i tyranii partnerów. Dlaczego?


Poker face

Początki zawsze wyglądają pięknie: jest miło i romantycznie, mężczyzna przynosi kwiaty, jest kochany i szarmancki. Bardzo często stać go na efektowne gesty i drogie prezenty. I choć zwykle przez długi czas nic nie wskazuje na to, by mężczyzna miał mieć choćby zadatki na domowego terrorystę, to są pewne elementy, które powinny wzbudzić w kobiecie czujność. Przykładem szykowania się na przejęcie kontroli ekonomicznej nad partnerką jest na przykład dążenie do porzucenia przez nią pracy pod osłoną fałszywej troski - "Dobrze zarabiam, nie musisz pracować, zajmij się domem". Mężczyzna gra w subtelną grę, w finale której kobieta zwykle kończy całkowicie ubezwłasnowolniona.

Król jest tylko jeden

Przychodzi w końcu taki moment, kiedy kobieta zaczyna zdawać sobie sprawę w jakim położeniu się znalazła. Jest krytykowana, poniżana, wykorzystywana. Wszelkie jej wydatki kontrolowane są przez partnera, podobnie jak kontakty ze znajomymi czy rodziną, o ile jeszcze nie udało mu się doprowadzić do całkowitego ich zaniechania. Mężczyzna jest jedynym panem i władcą w związku.
"Wydajesz moje pieniądze, więc dwa razy się zastanów zanim coś kupisz."
"Nie lubię tej twojej koleżanki. Próbuje cię nastawić przeciwko mnie i zniszczyć nasz związek."
"Twoja matka ciągle wtrąca się w nasze życie."
Mimo to, kobieta - która z racji swej natury będzie dążyć do uszczęśliwienia mężczyzny i uratowania relacji - przyjmuje te spostrzeżenia jako prawdziwe. Wciąż liczy na to, że akceptując kolejne żądania i godząc się na stawiane przez niego warunki zapewni sobie spokój i poprawę traktowania. Jedyne zaś co sobie funduje, to jeszcze ciaśniejszą pętlę na szyi i coraz mniej możliwości ewentualnej ucieczki.

Karty na stół

Finał takiej relacji nie jawi się oczywiście zbyt różowo. Stłamszona, poniżana kobieta, która pozwoliła swojemu oprawcy by wmówił jej, że do niczego się nie nadaje, że nikt inny jej nie pokocha, więc powinna mu być wdzięczna za jego poświęcenie może latami tkwić w takiej matni. Będzie godzić się na złe traktowanie i po cichu liczyć na to, że spełniając jego oczekiwania, odmieni swój los. Będzie siebie obwiniać za to, że jest źle traktowana. Będzie szukać wytłumaczeń dla zachowania partnera. Będzie bezskutecznie próbować go zmienić. Błędne koło ona sama będzie poniekąd nakręcać.
Inną opcją, na którą liczę w przypadku każdej kobiety, która się znalazła w takiej sytuacji, będzie odejście. I nie ma znaczenia, czy będzie to świadome powiedzenie "Stop, mam tego dość. Jestem warta więcej." czy paniczna ucieczka pod wpływem chwili, to najważniejszym jest by uwolnić się spod panowania mężczyzny-tyrana, by uciec z tej klatki.


Drogie Panie! Pamiętajcie o tym, że jeśli ktoś próbuje wam wmówić, że nie zasługujecie na nic dobrego, na szacunek, na podziw, na miłość - to kłamie! Jeśli ktoś mówi o tym, że poświęca się i męczy w związku z Wami - niech idzie do diabła! Jeśli ktoś Wam wmawia, że wasi bliscy to ci źli - nie wierzcie!

Nie myślcie o sobie źle, tylko dlatego że ktoś Was tak traktuje.
Nie myślcie, że nie zasługujecie na miłość/szczęście/szacunek/cokolwiek tylko dlatego, że człowiek u waszego boku nie chce Wam tego dać!
Walczcie o siebie! 



Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

13 lipca 2017

Dlaczego NIE zdradzamy?


Faktem jest, że zastanawiając się nad kwestiami wierności częściej pytamy "Dlaczego jednak zdradzamy?". Łatwiej nam bowiem wypunktować mankamenty naszego związku, niż zauważyć w nim coś dobrego. Pomijając więc przypadki związków idealnych, dlaczego wszyscy jednogłośnie nie zdradzamy?


Zbyt wiele nas łączy

Niestety rzadko kiedy mamy tu na myśli wspólne pasje czy zainteresowania. Zdecydowanie częściej nie decydujemy się na skok w bok ze względu na takie punkty wspólne jak dzieci, mieszkanie/dom, kredyt, wspólni znajomi. I o ile ze znajomymi można spotykać się naprzemiennie, dom sprzedać, a kredyt spłacić, o tyle doskonale zdajemy sobie sprawę, że odkryta przez partnera zdrada na pewno rozbije rodzinę, a rozstanie rodziców najmocniej uderzy w dzieci.

Z braku odwagi

Czasem, choć odczuwamy bardzo silną pokusę, nie mam najzwyczajniej odwagi by zrobić ten kolejny krok. I nawet jeśli oczami wyobraźni widzimy te cudowne, romantyczne chwile uniesień z nowym kochankiem, to chwilę potem pojawiają się również widoki konsekwencji naszego działania. I to właśnie pozwala nam stwierdzić, że choć w naszym związku coś nie gra, to moment w którym zdrada wyjdzie na jaw, wcale tej sytuacji nie poprawi. 

Ze wstydu

Ten powód wiąże się nie jako z poprzednim. Decydując się na zdradę, choćby nawet jednorazową, musimy zdawać sobie sprawę, że nic nie będzie już tak samo. Bywa tak, że najzwyczajniej w świecie wstydzimy się tego, jak zareaguje rodzina czy znajomi, dowiedziawszy się o naszym wybryku. To w jakim świetle zostaniemy postawieni i jak oceni nas otoczenie często blokuje nas przed podjęciem pochopnych decyzji.

Z przyzwoitości

Znając własny charakter możemy stwierdzić, jak bardzo świadomość braku lojalności wobec drugiej osoby nas obciąży i jak bardzo wyrzuty sumienia nie dadzą nam spokoju. Mamy na uwadze również powody dla których związaliśmy się z tą drugą osobą i trzymając się choćby wyznawanych zasad moralnych nie chcemy narażać jej na cierpienie. Myślimy o tym, że sami nie chcielibyśmy zostać zdradzeni, przez co nie decydujemy się na zdradę.

Jak nie zdradzać?

Oczywistym jest, że w poukładanych związkach, gdzie partnerzy spełniają swoje potrzeby emocjonalne i fizyczne, nie ma mowy o zdradach. Co w takim razie pomaga w budowaniu trwałego związku? Na pewno musimy wiedzieć co myśli i czuje druga strona. Nie należy zawsze upierać się przy swoim, a konflikty i problemy zawsze należy wyjaśniać na bieżąco. I to co najważniejsze: codziennie budować poczucie wspólnoty poprzez wspólne czynności domowe, wyjścia, rytuały czy hobby. Okazywanie uczuć i zainteresowania drugiej osobie są tak oczywiste, że nie trzeba o tym nawet wspominać.



A jaki jest Wasz sposób na pielęgnowanie związku? Co sądzicie o zdradach? Czy w ogóle warto zdradzać, czy jednak lepiej zawalczyć o związek?

Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

3 lipca 2017

Bagażowe triki - jak dobrze spakować się na urlop?


Niezależnie od tego, czy wybieramy się na dwutygodniowy urlop, czy wyłącznie na weekendowy wypad, dobrze spakowana walizka to połowa sukcesu. Oto kilka sprawdzonych sposobów oraz kilka trików na wypełnienie nawet najmniejszego bagażu.


Wybór stylizacji

Ja osobiście każde pakowanie rozpoczynam od zrobienia listy potrzebnych rzeczy. I dotyczy to zarówno ubrań czy bielizny, jak i rzeczy technicznych jak ładowarka do telefonu czy parasol. W przypadku ubrań warto przygotować sobie kilka gotowych stylizacji - np. szorty połączone z sandałami i t-shirt to zestaw do zwiedzania, natomiast te same szorty, ozdobny top i szpilki to już zestaw na wieczorne wyjście. A jeśli nie mamy możliwości zabrać kilku par spodni czy bluzek, warto więc zdecydować się na ubrania wielofunkcyjne, jak np. casualowe sukienki czy kombinezony, które w zależności od dodatków mogą tworzyć różne stylizacje.

Triki:
  • Wybieraj dodatki pasujące do każdej stylizacji. Nie mieszaj stylów (np. kobiecego ze sportowym)
  • Wykorzystaj pareo - do okrycia w chłodniejsze dni lub gdy zwiedzasz obiekty religijne, albo jako bluzkę, sukienkę. Na YT znajdziesz mnóstwo filmików z podpowiedziami, jak stworzyć kreację ze zwykłej chusty
  • Jeśli stawiasz na wygodę, możesz naszykować sobie ubiór na każdy dzień tygodnia, spakować do torebki typu zipp-off i opisać.

Technika pakowania

Z czasów, kiedy na wakacje pakowała nas mama pamiętam jedną zasadę: grube na spodzie, lżejsze na wierzchu. Wszystko fajnie, jeśli mamy do dyspozycji olbrzymią walizkę lub torbę. Jeśli jednak, chcąc na przykład zaoszczędzić na biletach lotniczych wybraliśmy opcję z bagażem podręcznym, by spakować wszystko co chcemy, potrzeba kilku trików. Pierwszym z nich może być rolowanie ubrań. W ten sposób zminimalizujemy zagniecenia i zmieścimy zdecydowanie więcej sztuk niż przy tradycyjnym składaniu. By zaoszczędzić miejsce warto zwinąć również bieliznę i skarpetki i albo poutykać je w wolnych przestrzeniach lub wcisnąć do butów. Jednak moim ulubionym trikiem jest wykorzystanie worków próżniowych bez użycia odkurzacza. W worku układamy na płasko ubrania, następnie rolujemy worek by pozbyć się z niego powietrza i za pomocą suwaka zamykamy. Boczne przestrzenie przy ściankach walizki możemy wypełnić np. sandałami, prostownicą, zrolowaną bielizną, itp.

Triki:
  • Rolowanie ubrań 
  • Użycie worków próżniowych
  • Ukrycie zrolowanej bielizny lub biżuterii (zabezpieczonej np. w woreczkach) w obuwiu

Nie pakuj niepotrzebnych rzeczy

Chociaż piszę o tym na końcu, to jest to chyba najistotniejsze, jeśli chodzi o pakowanie. Zakładając, że nie wyjeżdżasz na bezludną wyspę, a większość hoteli - zwłaszcza za granicą - jest naprawdę dobrze wyposażonych pod kątem klienta, możesz sobie odpuścić zabieranie na przykład parasolki, suszarki do włosów czy ręczników. Podobnie sprawa ma się z lekami czy kosmetykami - apteki czy drogerie są ogólnodostępne, a jeśli nawet okaże się, że zapomniałaś spakować majtek, to na pewno znajdzie się jakiś sklep w którym je kupisz.



Jako anegdotę mogę opowiedzieć własny przykład, gdy parę lat temu lecieliśmy na koniec października na tydzień do Rzymu. Sprawdziliśmy pogodę i według tego spakowałam walizkę. Okazało się, że było tak gorąco, że nie dojechałam do naszego apartamentu a już odparzyłam sobie stopy i na drugi dzień na gwałt szukałam miejsca w którym mogłabym kupić klapki. Udało się na targu, na przedostatnim stoisku. ;)


Pozdrawiam!




Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

23 czerwca 2017

Dlaczego Lewandowska wpędziła w depresję miliony kobiet?

źródło:kobieta.wp.pl/spektakularna-metamorfoza-anny-lewandowskiej-5983141522043521g/3


Podziwiana przez miliony kobiet, propagatorka "bycia fit", jak ogłosiły plotkarskie portale, wróciła do pracy i formy już miesiąc po porodzie. Pod zdjęciem zapomniano dopisać, że tym samym wywołała lawinę łez przynajmniej u połowy polskich matek. 


Mam taki zawód jaki mam

Każda pracująca matka liczy się z tym, że prędzej czy później będzie musiała opuścić swojego malucha i, chętniej lub mniej, wrócić do obowiązków zawodowych. Zastanawiam się jednak, dla ilu kobiet podziwiających Annę Lewandowską, informacja że miesiąc po porodzie jest zwarta i gotowa do pracy, przyniosła jakąś korzyść? Bardzo niewiele kobiet może pozwolić sobie na to, by wrócić do aktywności zawodowej, choćby ze względu na obowiązki domowe lub brak pomocy. Nie każdą z nas stać na opiekunkę, ani tym bardziej na wózek od projektanta droższy od mojego auta.

Płaski brzuch? No problem!

Portale plotkarskie wrzucają zdjęcia Anny Lewandowskiej z brzuchem płaskim niczym deska do krojenia. Ciąża? Jaka ciąża? Toż to tylko odległe wspomnienie, chyba że ta pani pod koszulką faktycznie chowa deskę. Gratuluję jej takiej formy, jednak w większości polskich domów kobiety, zaciekle walczą by zrzucić pozostałe po ciąży kilogramy i miesiąc, dwa albo i pół roku po porodzie nie wyglądać wciąż jak święty Mikołaj, który nażarł się bigosu. Mam więc podejrzenie, że mogą czuć się zdołowane patrząc na 'kaloryfer' pani Lewandowskiej albo na okładki fit-magazynów, na których prężą się modelki zaatakowane przez grafika i jego Photoshopa. 

Ona tak ma, dlaczego nie ja?

Myślę, że pani Lewandowska, ogłaszając swój "come back" do świata medialnego zapomniała o jednej ważnej w życiu każdego sportowca - ale i każdego człowieka - rzeczy: o motywacji. Bo nie ma nic złego w powrocie do pracy po roku urlopu macierzyńskiego, bo nie ma nic złego w tym, że się nie zbija kilogramów jak Lewandowski bramek, bo nie ma nic złego w gorszym samopoczuciu, którego brakuje uśmiechającej się do paparazzich Annie. Ale to wszystko da się z czasem pokonać. Praca bowiem nie zając, kilogramy można zrzucić, kiedy się nad tym popracuje, a i samopoczucie z czasem przejaśnieje, jak niebo po wiosennej burzy. Potrzeba czasu (zwykle więcej niż miesiąc).

Pozory to nie wszystko

Choć przyznam szczerze, że "wyskakująca z lodówki" Anna Lewandowska działa mi na nerwy, to tym postem bardziej chcę wyrazić sprzeciw wobec medialnej nagonki i presji, której codziennie ulegają kobiety i pozorach, w które niestety wierzą. Jestem przeciwko kreowanemu sztucznie jednemu i prawidłowemu wzorcowi postępowania. Pozornej idealności, której daleko do życiowych realiów z polskich domów. Człowiek może się zmienić, może osiągnąć co tylko chce, jeśli wystarczająco się temu poświęci, jeśli ma ku temu warunki i rozumie, że na wszystko trzeba czasu...


PS: .....albo większej ilości gotówki. Popatrzcie na powyższe zdjęcie i sami zdecydujcie, co bardziej przysłużyło się tej zmianie. ;)


Pozdrawiam





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

19 czerwca 2017

Jak pozbyć się pociążowego brzuszka i szybko wrócić do formy?


Prawie każda kobieta po ciąży marzy o tym, by jak najszybciej wrócić do poprzedniej sylwetki. Jak to zrobić mądrze? Czy da się osiągnąć super efekty przy minimalnym wysiłku? Jak szybko wrócić do formy?


Co z tą fałdką?

Nadmiar skóry na brzuchu jest wynikiem rozciągania się powłok brzusznych, spowodowanym stopniowym powiększaniem się macicy lub znacznym przytyciem. Włókna kolagenowe zawarte w skórze, szczególnie pod koniec ciąży, poddane są intensywnemu rozciąganiu, a im większa ilość nabytych kilogramów, tym gorzej. Dlatego już w trakcie ciąży wskazane jest wklepywanie kremów, masaże i ujędrnianie, po to by wzmocnić ukrwienie skóry, poprawić jej elastyczność i wytrzymałość, a tym samym ułatwić sobie późniejszy powrót do formy. 

Cudowne metody

W internecie znajdziesz mnóstwo cudownych i "niezawodnych" sposobów na szybkie pozbycie się niechcianego tłuszczyku. Oczywiście wszystkie wspomagacze to nic innego jak chemia w czystej postaci, dlatego nie wierzcie reklamom i zapewnieniom sprzedawców. Tabletki nie odwalą za was ciężkiej roboty. Podobnie polecane przez panie na różnych forach internetowych pasy poporodowe lub innego rodzaju taśmy ściągające. Otóż takie wynalazki również NIE pomagają, nie sprawiają że skóra na brzuchu cudownie się wchłonie, a jedynie rozleniwiają mięśnie brzucha. Co do pasa poporodowego, to przydaje się on jedynie w przypadku rozejścia mięśnia prostego brzucha. Dlatego przed podjęciem aktywności fizycznej tego obszaru ciała warto sprawdzić, czy ta dolegliwość nas to nie dotyczy, ponieważ robiąc ćwiczenia na brzuch możemy sobie w tym przypadku jedynie zaszkodzić.

Jak to zrobić, by się nie narobić?

Niestety nie ma innego lekarstwa ani na oponkę, ani na zwisającą skórę, ani na pozostałe po ciąży kilogramy, jak dieta oraz wysiłek fizyczny i ewentualnie profesjonalne zabiegi. Oczywiście należy pamiętać, że podjęcie aktywności nie może nastąpić wcześniej niż po 6 tygodniach od porodu (czasem lekarz może zalecić dłuższy okres wyczekiwania, np. po cesarce), a zarówno podjęcie ćwiczeń, jak i diety powinno być wcześniej skonsultowane z lekarzem i dietetykiem. Jeśli chodzi o domowe sposoby, to warto zacząć pobudzanie skóry na brzuchu (i nie tylko) od naprzemiennych natrysków, wmasowując kremy ujędrniające, nawilżając przy pomocy olejków. Dodatkową opcją, która również powinna być wcześniej skonsultowana ze specjalistą są zabiegi medycyny estetycznej.

Medycyna estetyczna może wspomóc

Dzisiejsza medycyna estetyczna oferuje nam co raz więcej nieinwazyjnych możliwości poprawy wyglądu naszego ciała. W przypadku 'oponki' pozostałej na brzuchu, mamy do wyboru m.in. zabiegi przy użyciu ultradźwięków. Napinają nie tylko skórę, ale działają też na powłoki brzuszne i tkankę tłuszczową. Zwykle po pierwszym zabiegu jest poprawa, jednak warto wykonać go po 2-3 miesiącach ponownie. Dość efektywna jest również terapia podczerwienią, którą wykonuje się zwykle w seriach po 3-4 zabiegi. Wpływa ona na kurczenie się włókien kolagenowych oraz produkcję samego kolagenu, co w konsekwencji poprawia jędrność skóry. W obszarze brzucha można podać kolagen również za pomocą wstrzykiwań, jednak jest to bolesny zabieg. Inne zabiegi działające w obszarze, w którym występuje problem z napięciem skóry to te przy użyciu fal radiowych. Działają rozgrzewająco i również powodują przyspieszone obkurczanie włókien kolagenowych. Jak widać mamy kilka możliwości, nim zdecydujemy się na poważniejsze kroki, jak np. operacja.


Wszystkie powyższe sposoby, to potwierdzone przez specjalistę możliwości pozbycia się pociążowego brzuszka. Panie, które bardzo dużo przytyły w ciąży lub te szczupłe, które zmagają się wyłącznie ze zwisającą skórą muszą się liczyć z tym, że poprawa tego stanu rzeczy może wymagać od nich większego poświęcenia. Tak czy inaczej należy nastawić się na to, że jedynie dieta, ćwiczenia fizyczne i ewentualnie zabiegi - a wszystko to oczywiście rozłożone w czasie - mogą przynieść zadowalające nas efekty. Zatem, do dzieła! :)


Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

13 czerwca 2017

Bezpieczni na wakacjach czyli pierwsza pomoc w pigułce.


Na wakacjach, zwłaszcza z dziećmi, możemy się spodziewać że przyjdzie nam robić za domowego ratownika - stłuczenia, poparzenia skóry czy ugryzienia owadów są bardziej niż pewne. A ponieważ nie zawsze mamy szansę szybko dostać się do lekarza, warto znać kilka sprawdzonych metod pierwszej pomocy.

Poparzenia słoneczne

Pierwsze, czego możemy spodziewać się na wakacjach, to wynikające ze zbyt długiego przebywania na słońcu poparzenia słoneczne. Skóra jest czerwona, podrażniona i boli. W tej sytuacji możemy zastosować chłodny (nie lodowaty!) prysznic, zimne okłady, pantenol w aerozolu lub piance albo zwykły kefir. W przypadku powstawania bąbli z surowicą absolutnie nie wolno ich przebijać, nie wolno zaklejać a również odradza się smarowanie czymkolwiek. W tym przypadku oraz w sytuacjach kiedy dochodzą takie objawy jak bóle i zawroty głowy, gorączka, wymioty itp. należy niezwłocznie udać się do lekarza. Niezależnie od stopnia oparzeń należy koniecznie pić dużo wody by nie doprowadzić do odwodnienia organizmu.

Ugryzienia owadów

W przypadku ugryzień meszek, komarów czy pająków jedynym zwykle skutecznym sposobem jest smarowanie swędzących miejsc żelami typu np. Fenistil. Są one niegroźne i o ile nie pojawiają się inne objawy w stylu reakcji uczuleniowej, to nie mamy się czego bać. Inaczej sprawa ma się w przypadku użądlenia przez pszczołę, osę, szerszenia. Żądło pszczoły bądź osę (która po wbiciu w skórę kłuje wielokrotnie) należy jak najszybciej delikatnie usunąć. Bolące miejsce można potraktować lodem (nie lodami!), zimną wodą z jeziora (słonej morskiej nie polecam), ewentualnie cebulą wziętą z plażowego baru. Należy przez jakiś czas obserwować czy osoba ugryziona nie wykazuje objawów uczulenia na jad, które mogłoby zagrażać jej życiu.

Wstrząs anafilaktyczny i wstrząs termiczny

Wstrząs anafilaktyczny to właśnie reakcja uczuleniowa na alergen. Może nim być nie tylko jad owadów ale również sierść (np. końska) oraz niektóre pokarmy, jak np. orzechy, mleko czy egzotyczne owoce. Objawy wstrząsu to ból, opuchlizna, trudności z oddychaniem (w skrajnych przypadkach zapuchnięcie krtani prowadzi do całkowitej utraty oddechu), kołatanie serca, obniżone ciśnienie krwi. Osoby świadome swojego uczulenia powinny nosić przy sobie strzykawkę z adrenaliną, natomiast w przypadku nagłej reakcji najlepiej od razu powiadomić pogotowie. Wstrząs, czy też potocznie szok termiczny wywołany jest nagłą zmianą temperatury ciała. Innymi słowy, gdy po godzinnym 'smażeniu' na słońcu wskakujemy bez przygotowania do zimnej wody, możemy spodziewać się reakcji wstrząsowej. W takich przypadkach pierwszą pomocą będzie wyciągnięcie delikwenta z wody, zdjęcie mokrych ubrań i sukcesywne ogrzewanie ciała.

Podtopienie

Jeśli zdarzy się taka sytuacja, w której ktoś w naszym otoczeniu ulegnie podtopieniu lub zachłyśnie się wodą, nie wolno tego lekceważyć. Istnieje bowiem, o czym wie naprawdę niewielu ludzi, coś takiego jak zespół podtopieniowy lub innymi słowy utonięcie wtórne. Polega to na tym, że w trakcie podtopienia lub zachłyśnięcia woda przedostaje się do płuc i z biegiem czasu uniemożliwia prawidłowe oddychanie. Co ważniejsze, taka sytuacja może nastąpić nawet do 72 godzin po wypadku. Dlatego należy obserwować, czy po podtopieniu nie występują takie objawy jak trudności w oddychaniu, znużenie i senność, bóle w klatce piersiowej, intensywny kaszel czy inne nietypowe zachowania. W razie wystąpienia jakichkolwiek z nich należy bezzwłocznie udać się do lekarza. 


Dbajmy o to, by nasz wypoczynek nie tylko należał do udanych, ale również był bezpieczny. Wypadki się zdarzają, dlatego nie należy panikować. Warto natomiast przypomnieć sobie zasady pierwszej pomocy, a po cichu liczyć na to, że te umiejętności nam się nie przydadzą.

Pozdrawiam!


Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

8 czerwca 2017

Rodacy na wakacjach czyli o głupocie ludzkiej nad wodą.


Wakacje to moment, w którym wszyscy - mali i duzi - okupują wszelkiego rodzaju akweny w poszukiwaniu ochłody i relaksu. I choć wydawać by się mogło, że największym moim zmartwieniem na urlopie powinna być pogoda, to jednak martwi mnie też coś jeszcze. Od paru lat bowiem obserwuję fakt, że większość ludzi w wakacje robi sobie też urlop od myślenia.


Bania, bania, bania

Nieodłączny obrazek na każdej plaży - czy to nad morzem czy nad jeziorem to piwo na każdym prawie kocyku. I choć alkohol plus słońce plus woda to spora szansa na nieszczęście, to nie będę czepiać się dorosłych, którzy w towarzystwie wypoczywając popijają sobie na plaży. Dopóki nie nawalą się jak szpaki i nie stwarzają zagrożenia dla siebie i innych, to ich sprawa. Jednak uderzyć muszę z pretensją do rodziców, zwłaszcza tych z małymi dziećmi, którzy zaraz po rozłożeniu koca i odesłaniu kilkulatków do wody rozpoczynają maraton picia. Dzieci nikt nie obserwuje, dzieci się bawią, chlapią, wchodzą do wody i pod nią znikają. I nawet jeśli rodzic w porę zorientuje się w sytuacji, to po kilku piwach jego zdolności nie będą już takie same. W konsekwencji tak czy siak skończy się nieszczęściem. Zastanawiam się tylko, dlaczego to nadal trzeba wszystkim tłumaczyć?

Przypiekanie niemowlaka

Pamiętam sytuację z zeszłego roku, kiedy na plażę przyszli młodzi rodzice z niemowlakiem, maksymalnie półrocznym, który wyglądał jakby go ktoś opiekał na rożnie przez ostatnie kilka godzin. Dziecko było opalone bardziej niż ja po tygodniu ekspozycji na słońce i oczywiście paradowało po plaży bez żadnego okrycia i bez czapki (!), co mnie samą przyprawiało o ból głowy. Moja córka, wtedy dwuletnia, wchodziła nawet do wody w koszulce i czapce, bo kostium mimo kremu 50-tki był dobry tylko do pewnego momentu. I o ile dzieci pięcio, czy dziesięcioletnie są już bardziej odporne, o tyle skóra takiego małego dzieciątka jest wciąż bardzo delikatna i w ogóle nie powinna być wystawiana na słońce! 

Publiczna toaleta

Jeśli ktoś wychodzi z założenia, że plaża - czy to nad morzem czy nad jeziorem - jest jak wielki WuCet, to się myli. Dlatego zdecydowanie uważam, że matka szczebiocząca "Ojej, Jasiuniu, zrobiłeś siusiu do jeziora! O rety!" ma deficyt kilku klepek. Oddawanie moczu do akwenu, nie zależnie czy stojącego czy nie i niezależnie od jego wielkości jest zdecydowanie niedopuszczalne. I nie przystoi nie tylko dorosłym, ale również dzieciom, za które odpowiadają rodzice. W końcu mama 'Jasiunia' który lata z przyrodzeniem na wierzchu mogłaby mu założyć pieluchę - są nawet takie specjalne, do pływania - która spełniałaby swoją funkcję koncertowo. Również pozwalanie psom na załatwianie się do wody w której pływają ludzie uważam za głupotę.

Wszystko na wierzchu

W końcu dobrnęliśmy do istotnego punktu jakim jest nagość na plaży. I nie mówię tu o paniach opalających się topless (panów z genitaliami na wierzchu nie widziałam), ale o nagich dzieciach, których nad wodą pełno. Co roku, w okresie wakacji, pojawiają się artykuły negujące takie postępowanie, a mimo to potem obserwuję na plaży rodziców, którym najwyraźniej nie przeszkadza, że każdy może podejść, popatrzeć, nawet zdjęcie zrobić - bo z pewnością rodzice nie odróżnią czy ktoś fotografuje ich dziecko, czy tego golasa obok. Poza tym, myślę że warto dzieciom wpajać od małego pewne zasady. Nagość nie jest zła, ale mama i tata nie chodzą po plaży na golasa, więc i dziecko nie powinno. A argumenty, że takiemu małemu nagusowi jest wygodniej czy chłodniej to jedna wielka bzdura.


A Wy, jakie macie przemyślenia na ten temat? Czy obserwujecie jakieś inne bezmyślne zachowania u innych urlopowiczów? A może uważacie, że niepotrzebnie się czepiam?


Pozdrawiam!


Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

5 czerwca 2017

Pięć kroków do skutecznego uporządkowania domowej przestrzeni.


Konsumpcyjny świat zmusza nas dziś do ciągłego nabywania kolejnych rzeczy nawet, jeśli w naszych domach piętrzą się stosy podobnych przedmiotów. Jak nad tym zapanować? Jak skutecznie oczyścić domową przestrzeń, by żyło nam się lepiej? Czy można pozbyć się bałaganu raz na zawsze?


Strefy problematyczne

Zanim przystąpimy do działania warto najpierw rozejrzeć się po otoczeniu i na kartce wypisać problematyczne strefy, czyli miejsca w naszym domu w których zdecydowanie nadmierna ilość rzeczy generuje bałagan. Jeśli mamy jakieś wyobrażenie odnośnie wyglądu danej strefy, możemy przygotować niezbędne pomoce jak np.: koszyczki, segregatory. Jak większość kobiet chyba ja osobiście mam wieczny problem z szafą, ale również z szafką na leki. Nim zmieniliśmy meble również mój salon przypominał chwilami graciarnię - dziś na szczęście jest już lepiej. 

Plan działania

Nie ma większego znaczenia, czy będziecie rozbierać na czynniki pierwsze półkę po półce, czy tak jak ja, od razu wywalicie wszystko na środek pokoju i zaczniecie segregować. Najważniejsze jest, by biorąc do ręki dany przedmiot od razu być pewnym jego przeznaczenia: zostaje lub nie. Dla ułatwienia można zadać sobie pytanie, czy w ciągu ostatnich kilku miesięcy/roku korzystaliśmy z tej rzeczy albo czy w ciągu najbliższych miesięcy z niej skorzystamy? Jeśli nie, sprawa jest jasna. Podobnie kwestia ma się z rzeczami zepsutymi lub zniszczonymi - wszystko powinno wylądować w koszu na śmieci. 

Przyda się

Mój mąż odziedziczył w genach skłonności do tworzenia w czasie porządków tak zwanej grupy "przyda-się", czyli do uporczywego zostawiania rzeczy z których nie korzystał od dawna, nie korzysta na co dzień i nie skorzysta prawdopodobnie nigdy. Zamysł pod tytułem "nie będę musiał kupować jak mi to będzie kiedyś potrzebne" jest może słuszny, nie mniej jednak sprawia, że zamiast mieć bałagan w domu, przenosimy go do schowka/piwnicy czy inne miejsce, w którym lądują wszystkie "przyda-się". Dlatego zdecydowanie uczulam: porzućcie pomysł tworzenia takiej grupy. Albo coś jest w użytku i jest potrzebne albo nie.

Co zrobić z niepotrzebnymi rzeczami

Pierwsza odpowiedź, to wyrzucić. Najrozsądniejsza i najłatwiejsza za razem. Druga możliwość, to sprzedać; na wielu portalach można zamieszczać bezpłatnie ogłoszenia, a nawet jeśli nie uda wam się niepotrzebnych rzeczy spieniężyć, zawsze możecie je oddać. Ja w ten sposób pozbyłam się starych mebli, części butów i ubranek po Córce i paru innych rzeczy. Dla tych bardziej ambitnych istnieją jeszcze dwie opcje: wykorzystać do czegoś innego, np.: stare ręczniki wykorzystać jako szmaty albo przerobić, czyli dać im nowe życie. Jak dla mnie oba te wyjścia sprawiają, że zamiast zmniejszyć ilość posiadanych rzeczy, mamy ich tyle samo albo więcej.

Aby utrzymać ten stan

.... trzeba trzymać się kilku prostych zasad. Po pierwsze, każda rzecz musi mieć swoje miejsce i na tym miejscu zawsze lądować. Miejsce dokumentów zawsze jest w segregatorze, a ubrań w szafie, a nie na krześle, kanapie i podłodze w łazience. Po drugie, o porządek należy dbać regularnie. Mam na myśli, że sprzątanie powinno odbywać się przynajmniej raz w tygodniu, a segregacja posiadanych rzeczy choćby co trzy miesiące - w końcu ciągle nam czegoś przybywa. Po trzecie, w miarę możliwości, powstrzymać się od kupowania rzeczy bez sensu - tu pomocne może być wcześniejsze zaplanowanie zakupów żywieniowych czy rzeczy potrzebnych do domu. Innymi słowy, klucz do sukcesu to samodyscyplina! ;)


Pozdrawiam!

Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!

29 maja 2017

Mama u kosmetyczki, czyli co wolno ciężarnej, a co karmiącej kobiecie?

Dzisiejsze mamy nie chcą być zapuszczonymi, potarganymi mimozami z wylewającymi się brzuszkami. Dziś kobiety w ciąży i po porodzie, świadome mankamentów swojego ciała, starają się jak najszybciej powrócić do formy i zadbać o siebie. Ale czy wszystkie zabiegi są dla nich osiągalne?


Farbowanie włosów

Tak, będąc w ciąży i karmiąc piersią można farbować włosy - jestem tego żywym przykładem. Jedyne "ale" jakie mogę zgłosić to rzeczy, na które warto w tym czasie zwrócić uwagę. Po pierwsze farba - warto porzucić tradycyjne farby na rzecz takich bez amoniaku. Są delikatniejsze dla skóry, jest mniejsza szansa na uczulenie i nie śmierdzą tak przeraźliwie. Należy też pamiętać, że w trakcie ciąży szalejące hormony mogą mieć wpływ na skórę i włosy więc dobrze mieć na uwadze, że kolor może nie wyjść idealnie taki, jakiego oczekiwaliśmy (chociaż w moim przypadku tak nie było).

Ultradźwięki, fale i lasery

Brzmi jak arsenał z Gwiezdnych Wojen, ale wybierając się na jakikolwiek zabieg, warto być zorientowanym z jakich przyrządów korzysta się przy jego wykonywaniu. Wszystkie te trzy formy zabiegów kosmetycznych są niewskazane dla kobiet w ciąży, ponieważ nikt nigdy nie przeprowadził badań odnośnie ich wpływu na dziecko, dlatego lepiej nie ryzykować. W przypadku mam karmiących piersią sytuacja ma się podobnie jak z farbowaniem - można z tych zabiegów skorzystać, ale ze względu na burzę hormonalną i nadmiar melatoniny pozostały jeszcze po ciąży, mogą pojawić się na skórze zmiany czy przebarwienia, które pobudzone danym zabiegiem po prostu się uwydatnią.

Cellulit won!

Tym, co spędza sen z powiek kobietom już na etapie ciąży, jest oczywiście przybieranie na wadze oraz pojawianie się cellulitu, spowodowane m.in. gromadzeniem wody w organizmie. Dlatego zaraz po porodzie spora część mam zaczyna interesować się dostępnymi sposobami na wyszczuplenie. Nie muszę mówić, że diety i odchudzanie w ciąży są BEZWZGLĘDNIE zakazane? Niestety również zabiegi antycellulitowe, opierające się często na rozgrzaniu i przekrwieniu skóry, są dla ciężarnych nieosiągalne, natomiast kobiety karmiące mogą z nich korzystać bez większych ograniczeń. Jedyne z czym trzeba się liczyć to to, że przez zwiększony poziom estrogenu (który wpływa na pojawianie się cellulitu) na efekty takich zabiegów trzeba poczekać trochę dłużej.

Pellingi i nawilżanie

Zabiegi nawilżające są wskazane zarówno dla kobiet w ciąży jak i karmiących piersią. Uelastyczniona i nawilżona skóra będzie nieco bardziej odporna na rozciąganie i najzwyczajniej w świecie będzie po prostu ładniej wyglądać. Jeśli chodzi o peelingi, to wyłącznie te powierzchowne - nie docierające do głębokich warstw skóry - są bezpieczne dla ciężarnych. Z takich zabiegów jak peeling kawitacyjny, mikrodermabrazja, czy zabiegi z użyciem kwasów mogą korzystać mamy karmiące, natomiast na te ostatnie należy uważać - po zabiegach chemicznych wrażliwa skóra może być dłużej zaczerwieniona lub mogą pojawić się na niej inne zmiany.


A zatem, drogie Mamy, jeśli uważacie że nadeszła pora by o siebie zadbać - zapraszam do salonów kosmetycznych. W końcu każda z nas chce być piękna! :)

Pozdrawiam!





Jeżeli podobał Ci się ten post, daj mi znać... Zalajkuj!
If you like this post, like it!